Blog > Komentarze do wpisu
Dr. Marek Głogoczowski: I. Bezmyślność WIARY w creatio ex nihilo, czyli Stworzenie z Niczego.

 kliknij w fotografię, żeby powiększyć, - gross machen

Stefan Kosiewski i dr Marek Głogoczowski, Zakopane 2005

REKOLEKCJE POST-PASCHALNE A.D. (2)007
 
Rekolekcje – czyli przypominanie sobie – po grecku określa się terminem anamnesis. Platon proponował anamnezę, jako metodę przypominania sobie Nieśmiertelnych Idei, które winny prowadzić ludzi przez życie; współcześni lekarze anamnezą nazywają wspólne przypominanie sobie, wraz z pacjentem, etapów rozwoju jego choroby. Bodźcem do poniższej anamnezy TRZECH GRZECHÓW „ŚMIERTELNYCH” KOŚCIOŁA była cechująca się wyrafinowanym okrucieństwem, a zatem i brzydotą, seria Wielkanocnych (czyli, jak to się obecnie podkreśla, paschalnych) tele-widowisk „pasyjnych”, czyli pozornie „zbawczych”.
 
          Niedawno u bukinistów, koczujących w pasażu podziemnym dworca Kraków Główny dostrzegłem, wydaną przez PAX jeszcze w roku 1981, książkę pod tytułem „Leczenie chorób hellenizmu” ([1]). Ten „lekarski” traktat został napisany, w pierwszej połowie V wieku n.e., przez ówczesnego apologetę (czyli „wychwalacza”) chrześcijaństwa, Teodoreta z Cyru. Ponieważ akurat na początku roku 2007 ukończyłem kompilację artykułów do mej (jak przewidywałem, niedoszłej) pracy habilitacyjnej, której nadałem nadtytuł „Studium dehellenizacji kultury Zachodu”, więc z ciekawości zakupiłem rzeczoną książkę. I nie zawiodłem się. Lektura tego starożytnego „lekarstwa na myślenie pogan” potwierdziła me, zrodzone w trakcie przygotowywania przeze mnie wykładów z filozofii antycznej, poglądy na temat programowego „ubezmyślania się” starożytnych Ojców Założycieli Kościoła, ugruntowujących podówczas swój monopol władzy duchowej w Imperium Romanum.
 
Ale zacznijmy od Początku, czyli od sposobu w jaki Teodoret, czując w sobie powołanie lekarza uzdrawiającego chrześcijan z „grzechu myśli” zaszczepionych światu antycznemu przez sławnych filozofów, przedstawił swym czytelnikom do dzisiaj obowiązującą w Kościele wersję stworzenia świata. Ta wersja Początku (Genesis) zwana ‘creatio ex nihilo’, czyli Stworzenia z Niczego, pochodzi od św. Hieronima, autora tłumaczenia na język łaciński Pisma Świętego zwanego „Wulgatą”. (Według profesora Ludwika Kostro z Uniwersytetu Gdańskiego, który w latach 1970 studiował biblistykę na Uniwersytecie Katolickim Sacro Cuore w Rzymie, w oryginalnej Biblii Hebrajskiej Bóg tworzył świat nie „z niczego”, ale z pra-materii, którą była, podobnie jak u greckiego filozofa Talesa, woda.)
 
W rozdziale IV 50-52, swego „chrześcijańskiego traktatu lekarskiego” Teodoret wygłasza rzecz dobrze znaną wszystkim, którzy uczęszczali w młodości na lekcje religii. Pisze on „Bóg stworzył wszystkie rzeczy ... mocą swej woli powołał do istnienia to, co wcale nie istniało ... Stwórca wszechrzeczy nie potrzebuje ani narzędzi ani materiału ... Albowiem, jak stwierdzają święte nauki, „Pan uczynił wszystko co chciał na niebie i ziemi, w morzu i we wszystkich głębinach”. I dalej, w kończących rozdział „O materii i wszechświecie” rozważaniach, ten chrześcijański filozof podkreśla jeszcze raz, iż „Bóg nie ukształtował wszystkiego z materii, tak jak to czynią inni twórcy, lecz sam stworzył wszystko z niczego i zechciał udzielić istnienia temu co nie istniało ... pouczają nas o tym nie tylko ewangeliści i apostołowie, lecz również prorocy i ich przywódca, autor kosmogonii Mojżesz, a także przed nim Abraham, Melchizedek i cały obóz patriarchów. ... Skoro powyższe zestawienie poucza was, o ile wyżej od ludzkich spekulacji stoi nauka Prawa Bożego, porzućcie błąd drodzy przyjaciele, a lgnijcie do prawdy jaśniejszej niż słońce, abyście oświeconymi przez nią mogli pojąć sens Słowa Bożego i podziwiać nauczycieli, którzy je głoszą (por. św. Paweł w I Koryntian 14, 25)”.
 
Zatem logicznie, według Tedeodoreta z Cyru, który w swych poglądach wzorował się na pochodzących z II wieku pismach niby-filozoficznych, znanych jako Stromata („Kobierce”) innego apologety znanego jako Klemens z Aleksandrii, cała wiedza o świecie pochodzi od hebrajskich patriarchów oraz proroków. Według „jaśniejszej niż słońce” opinii tych starożytnych autorów, wszechświat został stworzony, a zatem logicznym jest, że będzie miał on i swój kres, też oczywiście zaplanowany przez jego Stwórcę i Niszczyciela. Tę „dobrą nowinę”, o nadchodzącym Końcu Świata, w Nowym Testamencie zapowiada nie tylko sławna „Apokalipsa”, oraz fragmenty „Listów” św. Pawła, ale także i odnotowane w Ewangeliach słowa Jezusa.
 
Tymczasem wykształceni, starożytni Grecy doskonale wiedzieli, że „z nie-bytu byt nie może powstać”, a zatem i na odwrót, „świat (materialny) nie może się zapaść”. Żydowskie a następnie i chrześcijańskie wyczekiwania na Koniec Świata ówcześni, wyznający politeizm Helleniści traktowali jako świadectwo najzwyklejszej choroby umysłowej, choroby wywołanej po prostu nieuctwem kapłaństwa Izraela. Kapłaństwa żerującego na strachu swych poddanych przed zmyślonym przez proroków tego specyficznego państwa „bogiem Zagłady” (por. Izajasz 66, 15-16).
 
W czasach nowożytnych, na „objawione” przez greckiego filozofa Parmenidesa Prawo Logiki wskazujące, iż „z niczego tylko nic może powstać” nałożyła się znajomość Prawa Fizyki, znanego jako Zasada Zachowania Maso-Energii. Ta, niezmienna w czasie Zasada Fizyki automatycznie wyklucza możliwość ‘creatio ex nihilo’ Przyrody. Wydumany zatem przez Ojców Kościoła ‘Stwórca (niczego) z Niczego’ musiał działać wbrew odwiecznym Prawom Natury, można nawet powiedzieć, że jego istotą jest Działalność Przeciw Naturze. Z kolei Prawa Przyrody, właśnie przez to, że są niezmienne w czasie i wszędzie takie same, stanowią atrybut wymyślonego przez Arystotelesa „Nad-boga”, określonego przezeń jako NIERUCHOMY PORUSZACZ. Ten całkowicie nieznany prorokom Izraela oraz Ojcom Kościoła, arystotelesowski bezosobowy „Nad-bóg” powoduje, że wszystko na tym odwiecznym, nie stworzonym świecie się jakoś „kręci” i to nie tylko sfera niebieska wokół Ziemi. (Względnie, patrząc z pozycji „obserwatora z Kosmosu”, Ziemia się kręci wokół swej osi i dodatkowo wokół Słońca). I to właśnie te, poznane przez logików, geofizyków i (niektórych tylko) biologów, Prawa Przyrody powodują, że powstają na Ziemi i ulegają erozji góry, mamy kolejne epoki zlodowaceń i tropikalnych upałów, rodzą się oraz wymierają coraz to nowe odmiany roślin, zwierząt oraz ludzkich religii. Na tle tych Odwiecznych Praw Przyrody biblijny „Stwórca” to zwykły kuglarz, który działając jak sztukmistrz w cyrku, w momencie Aktu Stworzenia wyciągnął świat (czyli „królika”) z pustego „kapelusza”!
 
W jaki sposób Ojcowie Kościoła poradzili sobie z naszkicowaną powyżej „helleńską” niechęcią do ‘Stworzyciela z niczego’? Bardzo prosto. W Ewangeliach Jezus wyraźnie stwierdza: „Jeśli oko pociąga cię do grzechu to sobie je wyłup, jeśli do grzechu pociąga cię ręka to sobie ją utnij”. A zatem ten, kto grzeszy myślą przeciw dogmatom Kościoła winien sobie odpowiednią część mózgu po prostu wykastrować. Według zaleceń Ojców Założycieli naszej wiary ‘prawdziwy chrześcijanin’ winien „obrzezać” zarówno swe zmysły jak i umysł z wszelkiej bezbożnej ciekawości. Tak, aby bez przeszkód kontemplować „sens Słowa Bożego” wyczytanego w żydowskiej Biblii i kultywować „podziw dla nauczycieli, którzy je głoszą”. Mówiąc najbardziej ogólnie, całą „sztukę lekarską” apologety Teodoreta da się sprowadzić do ‘wyciszania’ myśli bez-myślą, czyli zastępowania odruchów ludzkiego, starającego się kojarzyć fakty, Rozumu bezmyślnym kultem „Stworzyciela Niczego (z niczego)”.
piątek, 27 kwietnia 2007, kultur

Polecane wpisy