Blog > Komentarze do wpisu
II. Głupota NADZIEI na „świata zbawienie przez Chrystusa umęczenie”

"Religion ist eine Beleidigung humaner Intelligenz. Ohne sie täten gute Menschen gute Dinge und böse Menschen böse Dinge. Es braucht Religion um gute Menschen böse Dinge tun zu lassen". (Religia jest obrazą ludzkiej inteligencji. Bez niej dobrzy ludzie robią dobre rzeczy, a źli ludzie złe rzeczy. Religia zaś wymusza na dobrych ludziach robienie rzeczy złych. – Jest to opinia znaleziona w internecie przez jednego z korespondentów autora)
 
Powyższa opinia niemieckiego anonimowego autora z początku Trzeciego Tysiąclecia pokrywa się z podobną opinią anonimowych mieszkańców starożytnego Izraela, odnotowaną przez proroka Malachiasza: „Każdy, kto źle czyni, jest dobry w oczach Pana i w takich ma Pan upodobanie” (Mal. 2, 17). Skąd te niepochlebne opinie o „bogu” zarówno chrześcijan jak i żydów? Starożytni, przed-chrześcijańscy Grecy uważali, że zło od dobra da się bardzo łatwo odróżnić. Nie znający hebrajskiego mitu o grzechu pierworodnym, Sokrates optymistycznie nauczał, że ludzie z natury są dobrzy, jeśli zaś czynią jakieś zło, to jest to wynikiem ich ignorancji. W tej ‘helleńskiej’ optyce, zaakceptowany przez Ojców Kościoła pod koniec IV wieku, mit o „stworzeniu z niczego Nieba i Ziemi i wszystkiego co się na niej porusza” był – i jest – świadectwem nieuctwa a zatem i ZŁA elit przywódczych Kościoła. Kościoła, który  pod koniec czasów antycznych z zapałem dewastował świątynie pogańskie i przejmował tych świątyń majątki. Gdzie to ZŁO w zachowaniu się chrześcijan zostało zakamuflowane?
 
Zarzucany chrześcijanom przez filozofów helleńskich Kult Nieuctwa i Bezmyślności kulminował w uchwałach tak zwanego „Soboru Zbójeckiego” w Efezie, w roku 431. Na tym zgromadzeniu biskupów, po usunięciu siłą pragnących zachować resztki greckiej racjonalności Nestorian, przegłosowano dogmat o pełnym grzechów odkupieniu poprzez męczeńską śmierć Chrystusa. Działający właśnie w tym „rewolucyjnym” okresie biskup Hippony, znany wśród filozofów jako Aureliusz Augustyn, w takich oto słowach sławił zasługę dla świata zmarłego na krzyżu w Wielki Piątek Zbawiciela:
Uświęcająca siła tej nocy (po śmierci Pana)
oddala zbrodnie, z przewin obmywa,
przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym

(Jak się autor dowiedział od znajomego, emerytowanego proboszcza, jest to fragment augustyńskiego hymnu „Exultent divina misteria” jeszcze do niedawna śpiewanego po łacinie w noc Wielkiej Soboty przez kler katolicki.)
 
Oczywiście, słysząc taką „dobrą nowinę” winny się radować serca zbrodniarzy oraz ‘ludzi upadłych’, którzy „tajemną mocą krzyża” rodzą się na nowo, jako osoby od odpowiedzialności za swe zbrodnie uwolnione. Ale co powinni myśleć o tej „Tajemnej Mocy Wielkiej Nocy Odkupienia” ci, którzy nie popełnili żadnej zbrodni, starali się być prawdomówni i wystrzegali się podłości? Dla nich przecież to Odkupienie nie może mieć żadnej wartości, bo oni go po prostu nie potrzebują do kontynuowania swego pogodnego – i godnego – życia! Co więcej, słysząc zacytowane powyżej słowa hymnu na cześć Ukrzyżowania, ludzie zacni winni zacząć się trwożyć, że osobniki podłe i kłamliwe wskażą na nich jako na „bezbożników” i wykorzystają ich jako kozły ofiarne mające ‘wymazać’ ich własne zbrodnie. Dokładnie tak, w jak przeszłości faryzeusze w rodzaju św. Pawła, św. Augustyna, oraz biskupa Aleksandrii Cyryla, wykorzystali mękę prawdomównego Jezusa z Nazaretu, aby poniósł on na Golgotę i ‘zmazał’ tych podłych i wygodnickich Zbrodniarzy Ludzkości występki.
 
III. Podłość MIŁOŚCI (własnej) „Ojca”, który poprzez umęczenie swego prawdomównego „Syna”, usiłuje zapewnić sobie światowładztwo
 
Jeden z anglojęzycznych czytelników moich tekstów zgodził się ze mną, że w Biblii wszędzie tam gdzie występuje słowo „Pan” (Lord) należy wstawiać słowo „Mammon” (Pieniądz). Gdy rozszyfrujemy ten „kod Biblii”, znany przecież wcześniej nie tylko Karolowi Marksowi i cesarzowi Hadrianowi, ale także i Jezusowi z Nazaretu, to od razu zaczynamy pojmować, o co bohaterom (oraz czcicielom) Pisma Świętego chodziło (i chodzi). Bo przecież, gdy Abram/Abraham wraz ze swą śliczną żoną/siostrą wyruszył z ziemi Ur do Egiptu na wezwanie Pana, to po prostu „wezwał” go tam Mamon, czyli chęć zarobienia w Egipcie na dostatnie życie. Dokładnie ten sam „bóg”, stworzony przez wyalienowaną pracę człowieka, wzywa obecnie miliony co bardziej obrotnych Polaków do „dobrowolnych prac” w USA, Anglii czy Irlandii. I oczywiście wiele powabnych Polek „pracuje” w tych krajach „pod bogiem” na podobnych zasadach jak żona/siostra Abrahama Sara, zaspakajając, oczywiście za pieniądze, „potrzebę miłości” lokalnych notabli a nawet i plebsu.
 
To, że Chrystus Ukrzyżowany stał się symbolem „dzieła bożego”– czyli Opus dei – dokonywanego przez „sztuczne bóstwo”, znane jako Pieniądz względnie Mamon, świadczy także fakt, że idea naczelna przytoczonego powyżej, augustyńskiego „hymnu na cześć ukrzyżowania Jezusa” pokrywa się dokładnie z naczelną ideą „hymnu na cześć zbawczych własności złota”. Ten hymn został napisany w elżbietańskiej Anglii przez Williama Szekspira i przypomniany w eseju „Pieniądz” Karola Marksa ([2]):
 
„(Złoto / Pieniądz)
zamienić zdolne
 Czarne na białe, szpetne na urodne
 A złe na dobre, podłe na szlachetne,
Starość na młodość, tchórza na rycerza
.”
 
No i właśnie. Czyż chrześcijański „Bóg Ojciec” (ang. ‘godfather’, czyli herszt mafii), który zorganizował Drogę Krzyżową swemu, mówiącemu prawdę „Synowi”, nie zachował się podle, zwłaszcza w porównaniu z konkurującym z nim bogiem muzułmanów Allahem który, jak sugeruje Koran, swego wysłannika Jezusa/Issę z rąk jego oprawców w ostatnim momencie wyratował, zabierając go od razu do nieba?
 
Wnioskując logicznie – a zatem zgodnie z Prawem arystotelesowskiego „Nad-boga” – Odkupienie to zbrodniarzy Zbawienie, a ludzi zacnych Pognębienie. Ten to efekt socjo-biologiczny spowodował, że im więcej na Ziemi zaczęło pojawiać się krzyży, a wraz z tymi krzyżami „wypchanych bogiem” Krzyżowców, Krzyżaków, oraz zakonów-mafii typu katolickiego Opus dei, to tym bardziej w sercach ludzkich zaczynała gościć i Podłość i Kłamstwo i Zbrodnia. Toć to przecież rzeczywistość nie tylko Polski dzisiaj, ale i Rosji, gdzie w momencie przejęcia władzy przez anty-komunistyczny gang Złodziei i Zbójców-Liberałów, odbudowano w Moskwie Chram Christa Spasatiela Kriminału, imponujący obecnie swymi kopułami ze złota. (Ta sama uwaga dotyczy splenoru wcześniejszych, gotyckich kościołów Europy. Przepych bazyliki San Marco w Wenecji pochodzi przecież z ofiar „za grzechy” kupców tego miasta w okresie Wypraw Krzyżowych, kiedy to „kupcy z Wenecji” sprzedali, między innymi, do ottomańskiej niewoli płynącą do Ziemi Świętej na „dziecięcą krucjatę” młodzież szlachty europejskiej.)
 
Podsumowując tę anamnezę – czyli rekolekcje – podstawowych „grzechów śmiertelnych” religii chrześcijan, warto przypomnieć, że tak jak Dekalog, wypisany na frontonach żydowskich synagog, stał się maską pod którą ukryte zostały zbrodnie oraz szwindle mojżeszowego „ludu (przez Mamona) wybranego”, tak i umieszczone na frontonach kościołów krzyże, oraz slogany w rodzaju „Bóg jest Miłością” stały się parawanem, za którym ukryta została podłość nowotestamentowej „jaskini zbójców”. Ta przestępcza organizacja już w kilka wieków po Chrystusie zaczęła urzędować wewnątrz katolickich – a później i protestanckich – kolegiat oraz zborów. No i oczywiście, wbrew „ukrzyżowanym” marzeniom swego symbolicznego twórcy, Wielcy Pasterze Kościoła zaczęli systematycznie pędzić swoje stada „baranów i owiec” w kierunku Jednej Światowej Zagrody, której „Królem” (hebr. Molochem) jest, „zmartwychwstałe” w Europie Wschodniej przed 17 laty, aramejskie „nad-bóstwo” Mamon. Tego uniwersalnego „nad-bóstwa” banki-świątynie usytuowały się szczególnie licznie wzdłuż Alei Jana Pawła II w Warszawie.

piątek, 27 kwietnia 2007, kultur

Polecane wpisy