czwartek, 25 lutego 2010
Stefan Kosiewski: Bezwarunkowa Pensja Powszechna dla Polaka, zasadniczy dochód w Unii Europejskiej!
1GermanyHessen Strona profilowa użytkownika magazyneuropejski

magazyneuropejski

mężczyzna - 56 lat, Frankfurt am Main, Germany

  • Bezwarunkowa Pensja Powszechna dla Polaka zasadniczy dochód



    Stefan Kosiewski: Bazwarunkowa Pensja Powszechna dla Polaka, zasadniczy dochód w Unii Europejskiej!

    Tuesday, Apr 03, 2007

    http://www.mypodcast.com/fsaudio/sowa_20070403_151- 3-609481.mp3

    Wiara w Jezusa zmartwychwstałego pozwala wierzyć w odzyskanie własności i wolności Narodu Polskiego.

    Własność narodową Polaków, rozłożoną do 1939 roku między różne grupy społeczne, na mocy diabelskiego paktu narodowego socjalizmu z żydokomunizmem zaczęto wydzierać z polskich rąk. Zniewoleni i ograbieni Polacy mieli być tylko siłą roboczą w obozach pracy III Rzeszy i w syberyjskich gułagach. Diabeł miał krótko dwa oblicza: po 1945 roku żydokomuna kradła już jawnie polską ziemię, prywatne zakłady przemysłowe, toczyła wojnę o handel z Polakami.

    Sierpień 1980 roku przyniósł Polsce marzenie o wolności i samorządności. Złoczyńcy żydokomunistyczni nie zamierzali jednak oddać Polakom władzy, ani pozbyć się swoich materialnych zdobyczy. Plemię żmijowe szatana odegrało przed światem groteskę narodowego pojednania w Polsce. Najpierw Służba Bezpieczeństwa wykreowała w okresie Solidarności tzw. radykałów, których następnie internowano po to, żeby element polski etnicznie wypędzić z kraju, lub zepchnąć w polityczny niebyt, a ze swoimi rewizjonistami i pseudokatolikami spotkać się w Magdalence, by odegrać farsę porozumienia okrągłego stołu.

    Pod płaszczykiem pluralizacji, wielości partii politycznych i poglądów, dokonano grabieżczej prywatyzacji majątku Narodu Polskiego. Pod płaszczem globalizacji ulokował się w Polsce kapitał międzynarodowy, handel i przemysł. Wspólnicy światowi miejscowych złoczyńców.

    Sojusz Wojskowy, wspólne agresje i plany militarne utwierdzają wzbogaconych tak oto złoczyńców w przekonaniu, że do utrzymania pozycji panów nad Polakami wystarczy już tylko powtarzać stare zaklęcie złodziejskie: zabrane będzie temu, który nie ma, a Mamon dołoży temu, który nakradł i ma.

    Ne tylko dla rodziny Gierka, Jaruzelskiego, Kiszczaka i Urbana stworzony został system grabieży dokonanej w biały dzień na Narodzie Polskim. Hołota żydokomunistyczna to dzisiaj kilka milionów ludzi, które żyją na koszt zniewolonego Narodu Polskiego.

    A Naród ten to ponad 30 milionów ludzi, którzy nie mają nic: żadnych mieszkań, żadnych domów na własność, żadnych akcji. 30 milionów Polaków, dla których ani żydokomuna ani Unia Europejska nie ma i nie będzie miała pracy, a sojusze wojskowe nie są w stanie wysłać ich wszystkich na wszystkie nawet fronty świata.

    Tak samo jest w Czechach i na Słowacji, w Bułgarii, Rumunii, w Niemczech i wszędzie, gdzie tylko grabieżcze plemię szatana postanowiło zabrać, by zapanować.

    Bóg chciał i zmartwychwstał. Naród też powstanie. Ten, który zabrał cudze nie jest właścicielem. Na własność posiadł tylko strach przed odebraniem zakumulowanego kapitału.

    Tymczasem przedstawia się po dobroci
    Plan odzyskania zagrabionego majątku Narodu Polskiego:

    1. należy odebrać tym, co zagrabili i mają - nałożyć wysokie podatki na tych, którzy mają;
    2. odzyskany majątek należy rozdać tym, którzy nie mają nic, bo ich ograbiono - należy wprowadzić Pensję dla Polaka.

    Nie jakiś zasiłek czymkolwiek uwarunkowany, ale niezbywalną, gwarantowaną przez państwo pensję umożliwiającą ludzką egzystencję w Polsce.
    Nie można więc poprzestać na wpisywaniu do Konstytucji RP artykułu chroniącego życie każdego człowieka, gdyż państwo, które stoi na straży ochrony zagrabionej własności, musi zadbać też o to, żeby wywłaszczeni i ograbieni mieli za co godnie żyć.

    Postulat pensji dla każdego obywatela w Unii Europejskiej nie jest rewolucyjny, nie zapowiada zmiany stosunków własności, dlatego krąży już po Europie i czas najwyższy na Polskę. Pora na hasło:
    Wolność zamiast pełnego zatrudnienia.

    Z Frankfurtu nad Menem mówił

    Stefan Kosiewski

    http://sowa.mypodcast.com/200704_archive.html
    http://sowa.beeplog.de/17379_286557.htm

http://pl.netlog.com/magazyneuropejski/blog/blogid=105029#blog
środa, 24 lutego 2010
W poszukiwaniu zastępczego hegemona. Kolonialna mentalność polskich elit - Konrad Bonisławski
Sowa Magazyn Europejski
Sowa Magazyn Europejski Zażenowanie ogarnąć musi przeciętnego obywatela, gdy minister spraw
zagranicznych Radosław Sikorski, wydawałoby się, że jako osoba
politycznie ukształtowana na zachodzie, miałby mniejszy kompleks
kolonialny (choć może jest właśnie odwrotnie i stopień ten się potęguje
w zderzeniu z obcymi…) mówi, że Polska musi uznać separa...tyzm Kosowa, bo
„to samo zrobią nasi wielcy partnerzy”. Co charakterystyczne, użyto
czasu przyszłego do czynności pewnej. Oni to zrobią, więc my musimy być
pierwsi. A przecież, jak poucza prześmiewczo Sikorskiego jego starszy
kolega z PO „oni jest zawsze lepsze niż my”.



Od wielu lat do badań społecznych nad krajami trzeciego świata i ich mieszkańcami używa się teorii postkolonialnej, dzięki której próbuje się wyjaśnić chociażby niepowodzenie reform społeczno-gospodarczych w większości państw afrykańskich, tudzież fascynację zachodnią popkulturą w wielu postkolonialnych regionach świata.

W kanadyjskim filmie z 1995 roku „Kissinger i Nixon” przywódca północnego Wietnamu w przeddzień podpisania porozumienia pokojowego, korzystnego dla niego, rzuca wściekły projektem umowy i krzyczy „To skandal! Nawet kolonialiści się tak nie zachowywali” – mając na myśli Amerykanów i ich podejście, w tym wypadku dla niego korzystne.
Od paru lat, głównie za sprawą profesor Ewy Thompson, slawistki, profesor Uniwersytetu w Houston, dyskurs postkolonialny zaczął być stosowany dla oceny sytuacji społeczno-politycznej w Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Studia postkolonialne interpretują wytwory kultury, głównie literatury pod kątem zachowanych w nich śladów kolonizacji i imperialnego podboju.
Pierwsze skojarzenie powinno nam przypominać, że Polska nie była ani krajem imperialnym ani kolonialnym. Przynajmniej tak się przyjmuje w naszej historiografii. Wprawdzie Liga Morska i Kolonialna przed wojną próbowała zyskać dla Polski Madagaskar i Mozambik, ale poza założeniem polskiej osady na wybrzeżu niczego to nie przyniosło. Kolonizowani teoretycznie też nie byliśmy, ale jak podejść do faktu praktycznej (a później i politycznej) okupacji przez prawie 200 lat, a potem po dwudziestoletnim „epizodzie” znów przerabianej, czasem w bardziej, a czasem mniej brutalnej wersji….? Zdaniem Thompson „w literaturze polskiego renesansu i baroku można usłyszeć ton, który znikł z polskiego piśmiennictwa w wieku XVIII i dotychczas do niego nie powrócił. To ton normalności, ton pozbawiony poczucia krzywdy i świadomości przegranej.(…) Literatura przedrozbiorowa nie była wielka ani godna moralnego podziwu, była jednak literaturą zdrową. Głęboka przepaść oddziela normalność Paska od neuroz Mickiewicza, spokój Kochanowskiego od goryczy Wyspiańskiego.”1

Hołd Tuski
„Jeśli Polska nie ratyfikuje traktatu lizbońskiego będziemy hamulcowymi Europy”, „Ci, którzy nie chcą eurokonstytucji, działają w interesie Rosji”, „cała Europa śmieje się z naszego rządu”. To zaledwie kilka losowo wybranych fragmentów wypowiedzi polityków (rządzących i opozycyjnych), dziennikarzy i publicystów głównego nurtu oraz przeciętnych Polaków, teoretycznie wykształconych i bywałych w świecie. Łączy je silny syndrom mentalności postkolonialnej – prawdziwej społecznej choroby polskich elit.
Charakteryzuje się ona bezkrytycznym przyjmowaniem zdania obcych jako dogmatu. Po kolejnych szczytach unijnych zagraniczna prasa nie musi atakować naszego stanowiska i naszych przedstawicieli w Unii, co jest normalną grą polegającą na polityczno-medialnym nacisku. Doskonale wyręcza ją w tym rodzimi, świadomi bardziej lub mniej wyraziciele poglądów zachodnich elit i państw. Jak pisze Ewa Thompson, skolonizowana mentalność odznacza się wiarą, że najwyższa mądrość zawsze mieszka za granicą, a prawdziwa kultura jest zawsze odległa, nigdy zaś rodzima2 . Urodzony w Indiach, a mieszkający w USA teoretyk postkolonializmu Homi Bhabha dodaje, że skolonizowane umysły zawsze umieszczają centrum cywilizacji poza granicami własnego kraju, wierząc, że inna władza jest lepsza i gardząc tą, która wyłoniła się na własnym podwórku. Doskonale widać to na przykładzie podejścia części polskich elit politycznych i publicystycznych do naszej czteroletniej obecności w Unii Europejskiej. Niedawno Jacek Saryusz-Wolski (europoseł PO – sic!) stwierdził, że naiwni euroentuzjaści wychodząc z założenia, iż Unia jest doskonałą harmonią i samym dobrem, zakładają, że powinniśmy siedzieć cicho i „brać co dają”. A Unii nie krytykujemy, bo to przecież oni, a oni zawsze jest lepsze niż my”3 . Tak oto czołowy polityk PO scharakteryzował to o czym już dawno temu pisali badacze państw postkolonialnych.
Zażenowanie ogarnąć musi przeciętnego obywatela, gdy minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, wydawałoby się, że jako osoba politycznie ukształtowana na zachodzie, miałby mniejszy kompleks kolonialny (choć może jest właśnie odwrotnie i stopień ten się potęguje w zderzeniu z obcymi…) mówi, że Polska musi uznać separatyzm Kosowa, bo „to samo zrobią nasi wielcy partnerzy”. Co charakterystyczne, użyto czasu przyszłego do czynności pewnej. Oni to zrobią, więc my musimy być pierwsi. A przecież, jak poucza prześmiewczo Sikorskiego jego starszy kolega z PO „oni jest zawsze lepsze niż my”.

Szukanie nowego hegemona
W polityce zagranicznej kolonializm jest radykalnym odwróceniem się od dawnego kolonizatora i jego spadkobiercy – Związku Radzieckiego i Rosji, i gorączkowym szukaniem zastępczego hegemona (USA, Niemcy, Unia Europejska) oraz poszukiwanie uznania na zewnątrz, przede wszystkim na zachodzie. Intelektualiści zdają się na zewnętrzny punkt widzenia i z tych pozycji oceniają sytuację wewnętrzną w kraju. Pół biedy, gdy myślą tak pracujący na zachodzie młodzi Polacy, których kompleksy potęgują doniesienia zachodniej liberalno-lewicowej prasy. Niektórzy pewnie czują potem potrzebę tłumaczenia się np. z „klerofaszystowskich rządów” w swoim kraju. Bo czego by nie mówić o poprzednim rządzie, to jednak poziom ataków na niego sięgnął i w Polsce, i na zachodzie dna i nie wydaje się, aby się miał od tego dna odbić.
Znacznie gorzej, gdy uznawane jeszcze na zachodzie (bo w kraju już nie) tzw. „autorytety moralne, dla podreperowania swych akcji w kraju zaczynają gorączkowo formułować w obcych mediach zarzuty wobec własnego państwa. Aleksander Kwaśniewski w prasie niemieckiej radzący jak postępować z polskimi władzami, zachowuje się jak afrykański dysydent wygnany z kraju demaskujący w prasie amerykańskiej lub francuskiej działania swoich następców. Michnik i Geremek przedstawiają swój kraj, kreśląc jego obraz na podobieństwo afrykańskich satrapii. Nie wiadomo, komu służą w ten sposób. Na pewno natomiast nie pomagają swoim zachodnim rozmówcom zrozumieć, że Polska jest dużym, niezależnym i samodzielnym krajem.
Znowu podejście do Unii jest doskonałym probierzem postaw środowisk postkomunistycznych, które zgodnie z ulicznym hasłem, Moskwę zamieniły w ostatnich latach na Brukselę. Euroentuzjazm polskiej lewicy jest często również maską ojkofobii (Roger Scruton) – niechęci do własnego kraju, narodu i społeczeństwa.

Zachwiana społeczna struktura społeczeństwa postkolonialnego
Częściowo słusznie pisała przez długie lata profesor Jadwiga Staniszkis o głównym problemie polskiego państwa i społeczeństwa, jakim był i nadal jest postkomunizm. Jednak postkomunizm zespolony z postkolonializmem daje efektem spotęgowany. Z tą jednak różnicą, że komunizm i następujący po nim postkomunizm były systemami siłą narzuconymi z zewnątrz. Skolonizowanie jest poniekąd dobrowolnym wyborem. Wybieramy obcego hegemona, zamiast konstruować własną tożsamość (kulturalizm), własną drogę do kapitalizmu (Staniszkis) oraz własne instytucje niezależne od międzynarodowych (konstytucja europejska).
W społeczeństwie kolonializm objawia się brakiem klasy średniej, niedostatkiem rodzimego kapitału (niekompletny kapitalizm i dodatkowo prywatyzacja przez obcych). Zdaniem Ewy Thompson jest on nieunikniony i będzie nam jeszcze długo doskwierał, choć jakąś nadzieję na horyzoncie widać. Szczególnie w ostatnich kilku latach.
Do tego dochodzi jednak podział społeczny: „wykształciuchy” vs. „moherowe berety” oraz powierzchowne i bezkrytyczne przyjmowanie przez tę pierwszą grupę mody intelektualnej z zachodu – pod tym względem jak najbardziej „imperialnego”. Prawa mniejszości seksualnych, feminizm, gender studies, nowa lewica, polityczna poprawność, itd. itp. powtarzane przez wszystkie przypadki przez rodzimych „handlarzy używanymi ideami”, jak określał takich „intelektualistów” Friedrich von Hayek. Mentalność postkolonialna to właśnie także kulturalizm – czerpanie wzorców kulturowych we wszystkich dziedzinach życia z Europy zachodniej i USA, od języka poprzez popkulturę po idee polityczne. A przy tym nieoferowanie niczego ze swojego dziedzictwa.

Mentalny postkolonializm społeczeństwa
Wszechobecnym zjawiskiem w postkolonialnych społecznościach w Afryce jest tzw. afrykański pesymizm. W naszym kraju przybiera on postać postsowieckiego czarnowidztwa, szczególnie mocno widocznego w pokoleniu osób urodzonych niedługo po wojnie. „Nie uda się”, „będzie bieda”, „jest źle, będzie gorzej”, „najlepiej się nie wychylać” - słyszymy na każdym kroku. Cechuje nas ogólny brak wiary we własne siły, zarówno na poziomie personalnym, jak i w sprawach Polski.
Polska jest krajem postkolonialnym i naprawiając Rzeczpospolitą, musimy niestety porównywać się z Algierią, Indiami czy Irlandią (sic! – ale pod innym względem niż chce tego PO. Tą Irlandią kolonizowaną przez Brytyjczyków przez 800 lat) , nie zaś z krajami, które tego typu podporządkowania nigdy nie doświadczyły.
Zresztą to nie tylko polska przypadłość. Fiński tłumacz „Podróży z Kapuścińskim” opisywał jak Finowie odczytywali w latach 70-tych ubiegłego wieku „Imperium” polskiego pisarza. Z przerażeniem po setkach lat rządów rosyjskich, szwedzkich, „finlandyzacji”, w postkolonialnych społeczeństwach na kartach powieści Kapuścińskiego odkryli samych siebie! Współcześni Finowie postawili jednak na rozwój państwa, naukę, a także rozwój własnej świadomości. Niedawne badania nadgorliwych i czujnych jak zawsze badaczy ksenofobii wskazały nawet na pewne przejawy ukrytego rasizmu w społeczeństwie fińskim4.
Wydaje się, że tylko poczucie dumy narodowej i zdrowy patriotyzm jest lekarstwem na chorobę kolonializmu, a nie gorączkowe poszukiwanie nowego hegemona. Naukowcy badający bio-politykę odkryli trzy główne, instynktowne potrzeby człowieka: tożsamości, stymulacji i bezpieczeństwa. Ich przeciwieństwa, odczuwane przez każdego normalnego człowieka negatywnie to: anonimowość, nuda, strach. Z tych trzech najsilniej odczuwaną potrzebą (i dyskomfortem) jest tożsamość (i anonimowość)5 . Tożsamość narodowa natomiast stoi wciąż najwyżej spośród wszystkich tożsamości człowieka XXI wieku.


1 Ewa Thompson, „Sarmatyzm i postkolonializm”, „Europa” nr 137 z 18 listopada 2006 roku
2 Ewa Thompson, „W kolejce po aprobatę”, „Europa” nr 180 z 14 września 2007 roku
3 „Musimy wejść do pierwszej ligi UE”, rozmowa Cezarego Michalskiego z Jackiem Saryusz-Wolskim, „Europa” nr 213 z 2-4 maja 2008 roku
4 Magdalena Nowicka, „Rzeczpospolita postkolonialna”, „Wiedza i życie” nr 9 z 2007 roku
5 Jacek Bartyzel, „Ojkofobia” {w:} „Encyklopedia Białych Plam” tom XIII, Radom 2004

czwartek, 18 lutego 2010
Przyszłość Niemiec w ekspansji gospodarczej na południowej półkuli świata
Od Frankfurt
BERLIN/BONN (Eigener Bericht) - Durch die Vergabe von
Milliardensubventionen an deutsche Unternehmen will Berlin die
Erschließung von "Zukunftsmärkten" in den Armutszonen des Südens
ausbauen. Dies geht aus aktuellen Publikationen des Bundesministeriums
für wirtschaftliche Zusammenarbeit und Entwicklung hervor. Erklärtes
Ziel ist es demnach, auch noch die geringe Kaufkraft der Armen für die
eigene ökonomische Expansion zu nutzen - etwa durch die Übernahme
vormals staatlicher Infrastruktur in Entwicklungsländern. Hierzu
sollen in erster Linie "strategische Allianzen" in Form sogenannter
Public Private Partnerships (PPP) zwischen deutschen Firmen und
staatlichen Stellen beitragen. Offiziell firmiert das Programm zur
forcierten wirtschaftlichen Durchdringung des Südens unter dem
Schlagwort der "Armutsbekämpfung". Den beteiligten Unternehmen wird
eine "soziale Verantwortung" zugeschrieben - unter Beibehaltung des
Prinzips der Gewinnmaximierung.

mehr
http://www.german-foreign-policy.com/de/fulltext/57742

Sent: Thursday, February 18, 2010 12:42 AM
Subject: Newsletter vom 18.02.2010 - Armutsgeschäfte (II) (Deutsche Wirtschaft benutzt Entwicklungspolitik)

13:50, kultur , BRD
Link
czwartek, 11 lutego 2010
Bank żydowski Goldmann Sachs doprowadził Grecję do ruiny
Sowa Magazyn Europejski
Usuń

Sowa Magazyn Europejski Grecy oszukiwali KE i Eurostat. Pomagał im Goldman Sachs

elefanta.pl
Według niemieckiego tygodnika "Der Spiegel" bank pomógł Grekom w 2002 r. obniżyć bieżącą wartość zadłużenia, wykorzystując do tego tzw. swapy walutowe. Banki bank grecja żyd żydokomuna żydostwo sachs bandycik goldmann. ...
11 lutego o 09:59 · · · Jaroslav Kronus lubi to.
Marcin Masny
Marcin Masny
Dokladniej mowiac swapy procentowe (swapy stopy procentowej IRS). Pisze o tym w ostatnim Najwyzszym Czasie.
12 lutego o 17:12 ·
Nasza Czeladź
Nasza Czeladź
Masny w swym felietonie pisze, że jeszcze dwa lata temu, podobnie jak Polska za rz... Zobacz więcejądów PiS, Hiszpania miała nadwyżkę (będącą, zdaniem publicysty, efektem spekulacyjnego pieniądza). Teraz, podobnie jak Grecja, próbuje się ratować wszelkimi sposobami.

Zdaniem Marcina Masnego, za przyzwoleniem Brukseli, praktycznie w każdym kraju Unii uprawia się podwójną księgowość. Państwa uczestniczące w procederze wyróżnia jedynie jego skala. Publicysta przytacza przypadek Grecji, gdzie na jaw wyszło manipulowanie przy operacjach wzajemnych wypłat odsetek. W rzeczywistości taka „operacja” była długoterminową pożyczką od banku Goldman Sachs spłacaną z podwyższonymi odsetkami. Podobne umowy pogrążyły w 2008 r. wiele rodzimych spółek. Masny zastanawia się czy nie warto by było ujawnić podobnych praktyk dokonywanych przy udziale NBP?
(...)
http://netbird.pl/a/1553/36581,1
Tagi: bank Grecja
10:21, kultur , Kryzys
Link
Grzegorz Niedźwiecki, socjolog do Donalda Tuska, premiera: Ludzie i historia jeszcze Pana rozliczą.

(...) W Jeleniej Górze burzy się hipermarkety wybudowane w 2000 roku i wyrzuca ludzi z pracy lub zatrudnia na taśmie w nowych, zagranicznych obozach pracy. Co roku umiera z wychłodzenia w zimie kilkaset osób. Drugie tyle odbiera sobie życie z powodu „spekulacyjnego rynku”. Ludzie coraz częściej się rozwodzą, rodziny się rozpadają ze względów ekonomicznych. Państwo polskie nie bierze żadnej odpowiedzialności za obywatela. Skrupulatnie liczy za to i zbiera podatki od Polaków. Władze, nie wiem której już RP, główkują jedynie jak wymeldować z własnego mieszkania zdesperowanych tatusiów i podnieść ludziom wiek emerytalny. Władze główkują jak nie płacić bezrobotnym zasiłku i jak załatwić sobie kominowe płace i dobre odprawy. Decydenci, czytaj wpływowi politycy, skupiają się tylko na walce politycznej i igrzyskach dla gawiedzi. Skupiają się na obrabowaniu ludzi z godności, z dostępu do opieki zdrowotnej. Dla odwrócenia uwagi tworzy się różnego rodzaju fundacje i stowarzyszenia pseudo pomocowe. Zakłada się niebieskie linie i rysuje grube kreski. Walczy się z korupcją tworząc baronów partyjnych. Buduje się schroniska dla bezdomnych i stołówki dla bezrobotnych, w których dobrze płatną, kierowniczą rolę pełnią rodziny polityków odpowiedzialnych za biedę. Zakłady komunalne kuleją, bilety wszelkie drożeją. Drogi są nieodśnieżane, realne dochody maleją. To nie biedni ludzie powinni płacić alimenty i wszelkie frycowe za wasze kryzysy. To nie biedni ludzie winni być eksmitowani z domów za zaleganie z czynszami z powodu braku pracy. To nie biedni ludzie powinni siedzieć w więzieniach za niespłacone kredyty. To nie biedni ludzie powinni być zamykani na dołkach za nadużywanie alkoholu. To nie biedni ludzie powinni być dokarmiani niczym gołębie na rynku przez konsumentów złodziejskiej pierestrojki. To nie biedni, wykształceni ludzie powinni emigrować za chlebem. Odwracacie kota ogonem. To radni, posłowie, senatorowie i urzędnicy ministerialni powinni siedzieć w kazamatach za taki cud gospodarczy! To Pan powinien już dawno odpowiedzieć wyrokiem sądowym za niespełnione obietnice i bałagan gospodarczy! Ludzie i historia jeszcze Pana rozliczą. Mam nadzieję, że za życia.

Grzegorz Niedźwiecki - socjolog

http://030267.salon24.pl/155796,trzeci-list-otwarty-do-premiera
http://konserwa.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?137808
10:15, kultur , Jelenia Góra
Link
piątek, 05 lutego 2010
Niemcy chcą przejęcia kontroli nad Haiti przez mocarstwa zachodnie

PORT-AU-PRINCE/BERLIN (Eigener Bericht) - Berlin entwickelt
Konzeptionen für eine langfristige Übernahme der Kontrolle über Haiti
durch die westlichen Führungsmächte. Wie die Stiftung Wissenschaft und
Politik (SWP) in einem neuen Strategiepapier schreibt, sei die Absicht
der Großmächte deutlich, "Haiti nun nach ihren eigenen Prioritäten zu
entwickeln". Die "geeignete Form" müsse jedoch "noch gefunden werden".
Die SWP betrachtet vier unterschiedliche Varianten, die von der
Installation einer "Entwicklungsagentur" in Haiti bis zur
Unterstellung des Landes unter die Hoheit der UNO reichen. Letzteres
Modell, das ungefähr der früheren Besatzungsverwaltung im Kosovo
entspricht, werde derzeit "für den Fall versagender Staaten" allgemein
diskutiert, teilt die SWP mit. Die EU markiert ihren Anspruch, sich an
der Kontrolle Haitis zu beteiligen, mit der Stationierung ihrer
Gendarmerietruppe in dem Land. Damit weiten sich die Aktivitäten
europäischer Polizei- und Militäreinheiten in der Karibik und in den
nahen Küstenregionen Lateinamerikas aus; auch Deutschland schickt
zuweilen Repressionskräfte in die Region. Die Maßnahmen sichern
Präsenz im Hinterhof der USA und vor allem in unmittelbarer Nähe zu
widerspenstigen Staaten wie Venezuela und Kuba.

mehr
http://www.german-foreign-policy.com/de/fulltext/57731

15:24, kultur , BRD
Link
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy poza granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND