piątek, 27 kwietnia 2007
Dr. Marek Głogoczowski: I. Bezmyślność WIARY w creatio ex nihilo, czyli Stworzenie z Niczego.

 kliknij w fotografię, żeby powiększyć, - gross machen

Stefan Kosiewski i dr Marek Głogoczowski, Zakopane 2005

REKOLEKCJE POST-PASCHALNE A.D. (2)007
 
Rekolekcje – czyli przypominanie sobie – po grecku określa się terminem anamnesis. Platon proponował anamnezę, jako metodę przypominania sobie Nieśmiertelnych Idei, które winny prowadzić ludzi przez życie; współcześni lekarze anamnezą nazywają wspólne przypominanie sobie, wraz z pacjentem, etapów rozwoju jego choroby. Bodźcem do poniższej anamnezy TRZECH GRZECHÓW „ŚMIERTELNYCH” KOŚCIOŁA była cechująca się wyrafinowanym okrucieństwem, a zatem i brzydotą, seria Wielkanocnych (czyli, jak to się obecnie podkreśla, paschalnych) tele-widowisk „pasyjnych”, czyli pozornie „zbawczych”.
 
          Niedawno u bukinistów, koczujących w pasażu podziemnym dworca Kraków Główny dostrzegłem, wydaną przez PAX jeszcze w roku 1981, książkę pod tytułem „Leczenie chorób hellenizmu” ([1]). Ten „lekarski” traktat został napisany, w pierwszej połowie V wieku n.e., przez ówczesnego apologetę (czyli „wychwalacza”) chrześcijaństwa, Teodoreta z Cyru. Ponieważ akurat na początku roku 2007 ukończyłem kompilację artykułów do mej (jak przewidywałem, niedoszłej) pracy habilitacyjnej, której nadałem nadtytuł „Studium dehellenizacji kultury Zachodu”, więc z ciekawości zakupiłem rzeczoną książkę. I nie zawiodłem się. Lektura tego starożytnego „lekarstwa na myślenie pogan” potwierdziła me, zrodzone w trakcie przygotowywania przeze mnie wykładów z filozofii antycznej, poglądy na temat programowego „ubezmyślania się” starożytnych Ojców Założycieli Kościoła, ugruntowujących podówczas swój monopol władzy duchowej w Imperium Romanum.
 
Ale zacznijmy od Początku, czyli od sposobu w jaki Teodoret, czując w sobie powołanie lekarza uzdrawiającego chrześcijan z „grzechu myśli” zaszczepionych światu antycznemu przez sławnych filozofów, przedstawił swym czytelnikom do dzisiaj obowiązującą w Kościele wersję stworzenia świata. Ta wersja Początku (Genesis) zwana ‘creatio ex nihilo’, czyli Stworzenia z Niczego, pochodzi od św. Hieronima, autora tłumaczenia na język łaciński Pisma Świętego zwanego „Wulgatą”. (Według profesora Ludwika Kostro z Uniwersytetu Gdańskiego, który w latach 1970 studiował biblistykę na Uniwersytecie Katolickim Sacro Cuore w Rzymie, w oryginalnej Biblii Hebrajskiej Bóg tworzył świat nie „z niczego”, ale z pra-materii, którą była, podobnie jak u greckiego filozofa Talesa, woda.)
 
W rozdziale IV 50-52, swego „chrześcijańskiego traktatu lekarskiego” Teodoret wygłasza rzecz dobrze znaną wszystkim, którzy uczęszczali w młodości na lekcje religii. Pisze on „Bóg stworzył wszystkie rzeczy ... mocą swej woli powołał do istnienia to, co wcale nie istniało ... Stwórca wszechrzeczy nie potrzebuje ani narzędzi ani materiału ... Albowiem, jak stwierdzają święte nauki, „Pan uczynił wszystko co chciał na niebie i ziemi, w morzu i we wszystkich głębinach”. I dalej, w kończących rozdział „O materii i wszechświecie” rozważaniach, ten chrześcijański filozof podkreśla jeszcze raz, iż „Bóg nie ukształtował wszystkiego z materii, tak jak to czynią inni twórcy, lecz sam stworzył wszystko z niczego i zechciał udzielić istnienia temu co nie istniało ... pouczają nas o tym nie tylko ewangeliści i apostołowie, lecz również prorocy i ich przywódca, autor kosmogonii Mojżesz, a także przed nim Abraham, Melchizedek i cały obóz patriarchów. ... Skoro powyższe zestawienie poucza was, o ile wyżej od ludzkich spekulacji stoi nauka Prawa Bożego, porzućcie błąd drodzy przyjaciele, a lgnijcie do prawdy jaśniejszej niż słońce, abyście oświeconymi przez nią mogli pojąć sens Słowa Bożego i podziwiać nauczycieli, którzy je głoszą (por. św. Paweł w I Koryntian 14, 25)”.
 
Zatem logicznie, według Tedeodoreta z Cyru, który w swych poglądach wzorował się na pochodzących z II wieku pismach niby-filozoficznych, znanych jako Stromata („Kobierce”) innego apologety znanego jako Klemens z Aleksandrii, cała wiedza o świecie pochodzi od hebrajskich patriarchów oraz proroków. Według „jaśniejszej niż słońce” opinii tych starożytnych autorów, wszechświat został stworzony, a zatem logicznym jest, że będzie miał on i swój kres, też oczywiście zaplanowany przez jego Stwórcę i Niszczyciela. Tę „dobrą nowinę”, o nadchodzącym Końcu Świata, w Nowym Testamencie zapowiada nie tylko sławna „Apokalipsa”, oraz fragmenty „Listów” św. Pawła, ale także i odnotowane w Ewangeliach słowa Jezusa.
 
Tymczasem wykształceni, starożytni Grecy doskonale wiedzieli, że „z nie-bytu byt nie może powstać”, a zatem i na odwrót, „świat (materialny) nie może się zapaść”. Żydowskie a następnie i chrześcijańskie wyczekiwania na Koniec Świata ówcześni, wyznający politeizm Helleniści traktowali jako świadectwo najzwyklejszej choroby umysłowej, choroby wywołanej po prostu nieuctwem kapłaństwa Izraela. Kapłaństwa żerującego na strachu swych poddanych przed zmyślonym przez proroków tego specyficznego państwa „bogiem Zagłady” (por. Izajasz 66, 15-16).
 
W czasach nowożytnych, na „objawione” przez greckiego filozofa Parmenidesa Prawo Logiki wskazujące, iż „z niczego tylko nic może powstać” nałożyła się znajomość Prawa Fizyki, znanego jako Zasada Zachowania Maso-Energii. Ta, niezmienna w czasie Zasada Fizyki automatycznie wyklucza możliwość ‘creatio ex nihilo’ Przyrody. Wydumany zatem przez Ojców Kościoła ‘Stwórca (niczego) z Niczego’ musiał działać wbrew odwiecznym Prawom Natury, można nawet powiedzieć, że jego istotą jest Działalność Przeciw Naturze. Z kolei Prawa Przyrody, właśnie przez to, że są niezmienne w czasie i wszędzie takie same, stanowią atrybut wymyślonego przez Arystotelesa „Nad-boga”, określonego przezeń jako NIERUCHOMY PORUSZACZ. Ten całkowicie nieznany prorokom Izraela oraz Ojcom Kościoła, arystotelesowski bezosobowy „Nad-bóg” powoduje, że wszystko na tym odwiecznym, nie stworzonym świecie się jakoś „kręci” i to nie tylko sfera niebieska wokół Ziemi. (Względnie, patrząc z pozycji „obserwatora z Kosmosu”, Ziemia się kręci wokół swej osi i dodatkowo wokół Słońca). I to właśnie te, poznane przez logików, geofizyków i (niektórych tylko) biologów, Prawa Przyrody powodują, że powstają na Ziemi i ulegają erozji góry, mamy kolejne epoki zlodowaceń i tropikalnych upałów, rodzą się oraz wymierają coraz to nowe odmiany roślin, zwierząt oraz ludzkich religii. Na tle tych Odwiecznych Praw Przyrody biblijny „Stwórca” to zwykły kuglarz, który działając jak sztukmistrz w cyrku, w momencie Aktu Stworzenia wyciągnął świat (czyli „królika”) z pustego „kapelusza”!
 
W jaki sposób Ojcowie Kościoła poradzili sobie z naszkicowaną powyżej „helleńską” niechęcią do ‘Stworzyciela z niczego’? Bardzo prosto. W Ewangeliach Jezus wyraźnie stwierdza: „Jeśli oko pociąga cię do grzechu to sobie je wyłup, jeśli do grzechu pociąga cię ręka to sobie ją utnij”. A zatem ten, kto grzeszy myślą przeciw dogmatom Kościoła winien sobie odpowiednią część mózgu po prostu wykastrować. Według zaleceń Ojców Założycieli naszej wiary ‘prawdziwy chrześcijanin’ winien „obrzezać” zarówno swe zmysły jak i umysł z wszelkiej bezbożnej ciekawości. Tak, aby bez przeszkód kontemplować „sens Słowa Bożego” wyczytanego w żydowskiej Biblii i kultywować „podziw dla nauczycieli, którzy je głoszą”. Mówiąc najbardziej ogólnie, całą „sztukę lekarską” apologety Teodoreta da się sprowadzić do ‘wyciszania’ myśli bez-myślą, czyli zastępowania odruchów ludzkiego, starającego się kojarzyć fakty, Rozumu bezmyślnym kultem „Stworzyciela Niczego (z niczego)”.
00:35, kultur , o kulcie Mammona
Link
II. Głupota NADZIEI na „świata zbawienie przez Chrystusa umęczenie”

"Religion ist eine Beleidigung humaner Intelligenz. Ohne sie täten gute Menschen gute Dinge und böse Menschen böse Dinge. Es braucht Religion um gute Menschen böse Dinge tun zu lassen". (Religia jest obrazą ludzkiej inteligencji. Bez niej dobrzy ludzie robią dobre rzeczy, a źli ludzie złe rzeczy. Religia zaś wymusza na dobrych ludziach robienie rzeczy złych. – Jest to opinia znaleziona w internecie przez jednego z korespondentów autora)
 
Powyższa opinia niemieckiego anonimowego autora z początku Trzeciego Tysiąclecia pokrywa się z podobną opinią anonimowych mieszkańców starożytnego Izraela, odnotowaną przez proroka Malachiasza: „Każdy, kto źle czyni, jest dobry w oczach Pana i w takich ma Pan upodobanie” (Mal. 2, 17). Skąd te niepochlebne opinie o „bogu” zarówno chrześcijan jak i żydów? Starożytni, przed-chrześcijańscy Grecy uważali, że zło od dobra da się bardzo łatwo odróżnić. Nie znający hebrajskiego mitu o grzechu pierworodnym, Sokrates optymistycznie nauczał, że ludzie z natury są dobrzy, jeśli zaś czynią jakieś zło, to jest to wynikiem ich ignorancji. W tej ‘helleńskiej’ optyce, zaakceptowany przez Ojców Kościoła pod koniec IV wieku, mit o „stworzeniu z niczego Nieba i Ziemi i wszystkiego co się na niej porusza” był – i jest – świadectwem nieuctwa a zatem i ZŁA elit przywódczych Kościoła. Kościoła, który  pod koniec czasów antycznych z zapałem dewastował świątynie pogańskie i przejmował tych świątyń majątki. Gdzie to ZŁO w zachowaniu się chrześcijan zostało zakamuflowane?
 
Zarzucany chrześcijanom przez filozofów helleńskich Kult Nieuctwa i Bezmyślności kulminował w uchwałach tak zwanego „Soboru Zbójeckiego” w Efezie, w roku 431. Na tym zgromadzeniu biskupów, po usunięciu siłą pragnących zachować resztki greckiej racjonalności Nestorian, przegłosowano dogmat o pełnym grzechów odkupieniu poprzez męczeńską śmierć Chrystusa. Działający właśnie w tym „rewolucyjnym” okresie biskup Hippony, znany wśród filozofów jako Aureliusz Augustyn, w takich oto słowach sławił zasługę dla świata zmarłego na krzyżu w Wielki Piątek Zbawiciela:
Uświęcająca siła tej nocy (po śmierci Pana)
oddala zbrodnie, z przewin obmywa,
przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym

(Jak się autor dowiedział od znajomego, emerytowanego proboszcza, jest to fragment augustyńskiego hymnu „Exultent divina misteria” jeszcze do niedawna śpiewanego po łacinie w noc Wielkiej Soboty przez kler katolicki.)
 
Oczywiście, słysząc taką „dobrą nowinę” winny się radować serca zbrodniarzy oraz ‘ludzi upadłych’, którzy „tajemną mocą krzyża” rodzą się na nowo, jako osoby od odpowiedzialności za swe zbrodnie uwolnione. Ale co powinni myśleć o tej „Tajemnej Mocy Wielkiej Nocy Odkupienia” ci, którzy nie popełnili żadnej zbrodni, starali się być prawdomówni i wystrzegali się podłości? Dla nich przecież to Odkupienie nie może mieć żadnej wartości, bo oni go po prostu nie potrzebują do kontynuowania swego pogodnego – i godnego – życia! Co więcej, słysząc zacytowane powyżej słowa hymnu na cześć Ukrzyżowania, ludzie zacni winni zacząć się trwożyć, że osobniki podłe i kłamliwe wskażą na nich jako na „bezbożników” i wykorzystają ich jako kozły ofiarne mające ‘wymazać’ ich własne zbrodnie. Dokładnie tak, w jak przeszłości faryzeusze w rodzaju św. Pawła, św. Augustyna, oraz biskupa Aleksandrii Cyryla, wykorzystali mękę prawdomównego Jezusa z Nazaretu, aby poniósł on na Golgotę i ‘zmazał’ tych podłych i wygodnickich Zbrodniarzy Ludzkości występki.
 
III. Podłość MIŁOŚCI (własnej) „Ojca”, który poprzez umęczenie swego prawdomównego „Syna”, usiłuje zapewnić sobie światowładztwo
 
Jeden z anglojęzycznych czytelników moich tekstów zgodził się ze mną, że w Biblii wszędzie tam gdzie występuje słowo „Pan” (Lord) należy wstawiać słowo „Mammon” (Pieniądz). Gdy rozszyfrujemy ten „kod Biblii”, znany przecież wcześniej nie tylko Karolowi Marksowi i cesarzowi Hadrianowi, ale także i Jezusowi z Nazaretu, to od razu zaczynamy pojmować, o co bohaterom (oraz czcicielom) Pisma Świętego chodziło (i chodzi). Bo przecież, gdy Abram/Abraham wraz ze swą śliczną żoną/siostrą wyruszył z ziemi Ur do Egiptu na wezwanie Pana, to po prostu „wezwał” go tam Mamon, czyli chęć zarobienia w Egipcie na dostatnie życie. Dokładnie ten sam „bóg”, stworzony przez wyalienowaną pracę człowieka, wzywa obecnie miliony co bardziej obrotnych Polaków do „dobrowolnych prac” w USA, Anglii czy Irlandii. I oczywiście wiele powabnych Polek „pracuje” w tych krajach „pod bogiem” na podobnych zasadach jak żona/siostra Abrahama Sara, zaspakajając, oczywiście za pieniądze, „potrzebę miłości” lokalnych notabli a nawet i plebsu.
 
To, że Chrystus Ukrzyżowany stał się symbolem „dzieła bożego”– czyli Opus dei – dokonywanego przez „sztuczne bóstwo”, znane jako Pieniądz względnie Mamon, świadczy także fakt, że idea naczelna przytoczonego powyżej, augustyńskiego „hymnu na cześć ukrzyżowania Jezusa” pokrywa się dokładnie z naczelną ideą „hymnu na cześć zbawczych własności złota”. Ten hymn został napisany w elżbietańskiej Anglii przez Williama Szekspira i przypomniany w eseju „Pieniądz” Karola Marksa ([2]):
 
„(Złoto / Pieniądz)
zamienić zdolne
 Czarne na białe, szpetne na urodne
 A złe na dobre, podłe na szlachetne,
Starość na młodość, tchórza na rycerza
.”
 
No i właśnie. Czyż chrześcijański „Bóg Ojciec” (ang. ‘godfather’, czyli herszt mafii), który zorganizował Drogę Krzyżową swemu, mówiącemu prawdę „Synowi”, nie zachował się podle, zwłaszcza w porównaniu z konkurującym z nim bogiem muzułmanów Allahem który, jak sugeruje Koran, swego wysłannika Jezusa/Issę z rąk jego oprawców w ostatnim momencie wyratował, zabierając go od razu do nieba?
 
Wnioskując logicznie – a zatem zgodnie z Prawem arystotelesowskiego „Nad-boga” – Odkupienie to zbrodniarzy Zbawienie, a ludzi zacnych Pognębienie. Ten to efekt socjo-biologiczny spowodował, że im więcej na Ziemi zaczęło pojawiać się krzyży, a wraz z tymi krzyżami „wypchanych bogiem” Krzyżowców, Krzyżaków, oraz zakonów-mafii typu katolickiego Opus dei, to tym bardziej w sercach ludzkich zaczynała gościć i Podłość i Kłamstwo i Zbrodnia. Toć to przecież rzeczywistość nie tylko Polski dzisiaj, ale i Rosji, gdzie w momencie przejęcia władzy przez anty-komunistyczny gang Złodziei i Zbójców-Liberałów, odbudowano w Moskwie Chram Christa Spasatiela Kriminału, imponujący obecnie swymi kopułami ze złota. (Ta sama uwaga dotyczy splenoru wcześniejszych, gotyckich kościołów Europy. Przepych bazyliki San Marco w Wenecji pochodzi przecież z ofiar „za grzechy” kupców tego miasta w okresie Wypraw Krzyżowych, kiedy to „kupcy z Wenecji” sprzedali, między innymi, do ottomańskiej niewoli płynącą do Ziemi Świętej na „dziecięcą krucjatę” młodzież szlachty europejskiej.)
 
Podsumowując tę anamnezę – czyli rekolekcje – podstawowych „grzechów śmiertelnych” religii chrześcijan, warto przypomnieć, że tak jak Dekalog, wypisany na frontonach żydowskich synagog, stał się maską pod którą ukryte zostały zbrodnie oraz szwindle mojżeszowego „ludu (przez Mamona) wybranego”, tak i umieszczone na frontonach kościołów krzyże, oraz slogany w rodzaju „Bóg jest Miłością” stały się parawanem, za którym ukryta została podłość nowotestamentowej „jaskini zbójców”. Ta przestępcza organizacja już w kilka wieków po Chrystusie zaczęła urzędować wewnątrz katolickich – a później i protestanckich – kolegiat oraz zborów. No i oczywiście, wbrew „ukrzyżowanym” marzeniom swego symbolicznego twórcy, Wielcy Pasterze Kościoła zaczęli systematycznie pędzić swoje stada „baranów i owiec” w kierunku Jednej Światowej Zagrody, której „Królem” (hebr. Molochem) jest, „zmartwychwstałe” w Europie Wschodniej przed 17 laty, aramejskie „nad-bóstwo” Mamon. Tego uniwersalnego „nad-bóstwa” banki-świątynie usytuowały się szczególnie licznie wzdłuż Alei Jana Pawła II w Warszawie.

00:33, kultur , o kulcie Mammona
Link
Addendum Anamneza (przypomnienie sobie, czyli rekolekcja) genezy żydo-chrześcijańskich świąt Paschy oraz Wielkanocy ([3])

Wytłumaczenie głębszego sensu chrześcijańskich obrzędów święta Wielkiej Nocy zawarte zostało w traktacie filozoficzno-teologicznym „De doctrina christiana” napisanym, przez św. Augustyna około roku 400, czyli w tym samym mniej więcej czasie, co omawiana powyżej księga Teodoreta z Cyru „Leczenie choroby hellenizmu”. Otóż w swej „Doktrynie chrześcijańskiej” pozostający, podobnie jak Teodoret, pod wpływem lektury „Stromata”, czyli „Kobierców filozoficznych (bez)myśli” Klemensa Aleksandryjskiego ([4]), święty Augustyn w ten sposób interpretuje haniebny fakt okradzenia przez Żydów ich egipskich sąsiadów, bezpośrednio przed ucieczką “narodu wybranego” z goszczącego go przez wieki Egiptu ([5]):
 
Naród izraelski zabrał potajemnie im te bogactwa z zamiarem zrobienia z nich lepszego pożytku (Wj 3,22). Nie dokonał tego podług własnego prawa, lecz na rozkaz boży ( tzn. na zew Mamona – przyp. MG.), zaś Egipcjanie pożyczyli im to (naczynia oraz ozdoby ze złota i srebra, a także szaty) skutkiem nieostrożności, ... Zresztą, czyż wielu naszych dobrych wiernych postępowało inaczej? Czyż nie podziwiamy jak bardzo objuczony złotem i srebrem wyszedł z Egiptu najmilszy doktor i najświętszy męczennik Cyprian? ... Poganie jednak dawali złoto i srebro oraz suknie ludowi Bożemu niejako nie zdając sobie sprawy, jak owe dary przechodziły we władztwo Chrystusowe (2 Kor 10,5).
 
Pozorny “cud” ‘zbawienia’ mojżeszowego „ludu bożego” od negatywnego osądu jego poczynań przez historię, święty Augustyn tłumaczy w rozdz. XLI 62, w sposób następujący: (Powinniśmy) mieć nieustannie w pamięci to oto wyrażenie Apostoła “Wiedza nadyma, a miłość buduje” (1 Kor. 5,7). Dzięki temu zrozumie(my), że wychodząc z Egiptu obładowany bogactwem nie może zostać zbawiony (przed pościgiem wojsk faraona – M.G.) o ile nie dokona Paschy. Otóż naszą Paschą jest Chrystus (Ef. 3,17). Następnie Augustyn podaje pełen miłości opis narzędzia tortur, na którym zawisnął Zbawiciel:
Za szerokość uważa się belkę poprzeczną, na której były rozpięte jego ręce; długość od ziemi aż do szerokości, na której udręczone było ciało od rąk do dołu; wysokość od szerokości wzwyż do końca, a na tej części spoczywała głowa; głębokość jest zaś ukryta, jako wbita w ziemię.
 
Nowoczesny filozof kultury, zaproponowaną przez Świętego Augustyna teologię “zbawienia poprzez Krzyż Pański” opisałby na chłodno w ten sposób: zarówno w starożytności jak i obecnie, ludy oraz ludzie prymitywni mają zwyczaj zrzucać swe niepowodzenia oraz zbrodnie na przysłowiowe “kozły ofiarne”, których ukaranie powoduje (przynajmniej w ich odczuciu) wygaszenie społecznych oraz osobistych napięć, wywołanych poczuciem winy. Tę nie w pełni ludzką (jak by to powiedział Karol Marks) socjotechnikę “zgładzania grzechów świata” zrytualizowali Izraelici, którzy w dniu Paschy zamieniali jerozolimską Świątynię w najzwyklejszą rzeźnię, gdzie wykrwawiano – a potem (cało)palono – całkiem sporą ilość zwierząt domowych. Szarlatański trick z “odkupieniem” przestępstw, za pomocą zrzucenia ich na niewinną (możliwie “bez skazy”) ofiarę, Święty Paweł przeszczepił do chrześcijaństwa. By ofiara z “baranka bożego” dawała w praktyce wieczne odkupienie, tenże “namiestnik Chrystusa” zrobił z Jezusa boga, który z definicji trwa wiecznie, a zatem i wieczna jest ofiara z jego Ciała (patrz “List do Hebrajczyków” rozdz. 9).
 
Chrześcijańskie Święta Wielkanocy powstały jako imitatio judeorum, czyli imitacja żydowskich świąt Paschy, ważność której to „ofiary z niewinnego Baranka” podkreślił cytowany powyżej fragment ksiegi „O doktrynie chrześcijańskiej” św. Augustyna. Z kolei zaś zarówno Pascha jak i święto Purim zostały pomyślane jako umacnianie wśród Żydów rozbójniczych (Pascha) oraz podstępnych, spiskowych (Purim) tradycji Narodu Wybranego. Nic zatem dziwnego, że i Kościół Katolicki, którzy od Soboru w Efezie w 431 roku, w znacznym stopniu pod wpływem pism św. Augustyna, zaczął tę „Paschę z Chrystusa” celebrować, sam stał się organizacją o rozbójniczym charakterze. Organizacją mającą wpisaną w swój „statut” krucjatę przeciw całemu światu, „dopóki (Chrystus Ukrzyżowany) nie położy wszystkich nieprzyjaciół pod stopy swoje”. Tak jak to buńczucznie zapowiedział, realizujący światowładcze ambicje swych Ukrytych Zwierzchników, święty Paweł (I Koryntian, 15, 25).

W kolejnym zdaniu powyższego „globalistycznego” proroctwa jego autor autorytatywnie stwierdza „A jako ostatni wróg zniszczona będzie śmierć”. Przyznaję, iż taka zapowiedź „największego z apostołów”, którego twórczość literacka zajmuje prawie połowę objętości Nowego Testamentu, brzmi dla osoby rozumnej jak najzwyklejszy bełkot. Śmierć jest przecież wpisana w naturę wszystkich ustrojów wyżej zorganizowanych niż jednokomórkowce i żaden „bóg” tego odwiecznego Prawa Natury nie jest w stanie przeskoczyć. Z tego właśnie powodu do „cnoty” zarówno Hellenów jak i Rzymian należało traktowanie śmierci, zarówno własnej jak i obcej, choćby i na krzyżu, jako „głupstwo”, które wcześniej czy później musi się wydarzyć.
 
Otwarcie stający do walki z Prawami Natury apostoł Paweł skutecznie przeszczepił do chrześcijaństwa, rozpowszechnianą przez jego macierzystą sektę Faryzeuszy, wiarę w „trupów w ciele zmartwychwstanie” – która to wiara jest przecież estetyczną obrzydliwością dla każdej dorosłej osoby, odważającej się choć trochę uruchomić własną wyobraźnię. Jak na sprawę ‘wiary chrześcijan’ spojrzy się trochę szerzej, to cały pacierz artykułów wiary, którego autor niniejszego tekstu uczył się na pamięć na lekcjach religii za Stalina, to jest po prostu super prymitywna „papka” duchowa, pozbierana przez Faryzeuszy z odpadów po starożytnych religiach Bliskiego Wschodu. Ta „strawa duchowa” swą konsystencją przypomina wstępnie „przetrawione”, za pomocą odpowiednich maszyn do mielenia, produkty spożywcze serwowane klientom przez znaną w całym cywilizowanym świecie firmę Mc Donald.
 
Gdyż to właśnie w prostocie budowy produktów obu tych firm – Mc Donalda i Kościoła, zwłaszcza Kościoła Zachodu – tkwi tajemnica tych korporacji sukcesu: nie dysponujące jeszcze wykształconym systemem trawiennym dzieci spontanicznie wybierają do konsumpcji łatwiej dla nich przyswajalne produkty. Zbyt jednak „łatwa” do strawienia strawa „duchowa” musi na dalszą metę mieć równie negatywny wpływ na zdrowie jednostek jak obżeranie się wytworami amerykańskich fast foodów: młodzi ludzie szybko zaczynają tyć, nabawiając się przy okazji chorób „niedociążonego” pracą, choćby przy trawieniu, układu krążenia. W przypadku standardowych „potraw duchowych”, jakie dla chrześcijan przygotowała w starożytności sekto-korporacja Faryzeuszy (bo przez tego „Pana” zostały wyprodukowane wszystkie artykuły „naszej” wiary), sytuacja jest bardzo podobna: od zbytniego zaangażowania się w „religię przodków św. Pawła”, ludziom w głowach zaczyna przybywać nie szarych komórek, ale po prostu wody, nie dociążone zaś pracą umysłową mózgi zaczynają popadać w choroby o charakterze zbiorowej schizofrenii. Przykladem jest tutaj choroba współczesnych amerykańskich protestantów, z utęsknieniem wyczekujących, w swych „fast foodach wiary”, zapowiedzianego przecież w Nowym Testamencie Armageddonu...
 
Bo właśnie ten objawiony przez św. Jana, plan „Stwórcy zniszczenia Ziemi” jest najlepszy dowodem, że wyśpiewane przez św. Pawła, w jego „hymnie o miłości” (I Kor. 13, 13) slogany WIARY, NADZIEI i MIŁOŚCI należy traktować jako podstępne zwiastuny Nowego Świata, zapowiedzianego już przez proroka Izajasza (65, 17; 66, 15-24). Świata w którym, tak jak w „uduchowionej Mamonem” Polsce dzisiaj, będzie bezwzględnie dominować BEZMYŚLNOŚĆ, GŁUPOTA oraz PODŁOŚĆ, żyjącego z robienia ludziom wody z mózgów (I Kor. 9, 14), „pobożnego” (dosł. ‘faryzejskiego’) kleru.
 
Jest to tekst, którego przygotowywanie autor rozpoczął w Wielki Piątek, a zakończył w piękny słoneczny dzień drugiej połowy kwietnia Anno Domini 007.
 
M.G.
www.marek.glogoczowski.zaprasza.net 
 

[1] Teodoret z Cyru „Leczenie chorób hellenizmu”, Inst. Wydawniczy PAX, Warszawa 1981.
 
[2] Karol Marks „Pieniądz” [w] K. Marks i F. Engels „Dzieła”, t. I, s. 609, PWN, Warszawa 1971.
 
[3] Pierwsze akapity niniejszego Addendum są rekolekcją (anamnezą) eseju M.G. „Bestie post-modernizmu i ich pasterze”, opublikowanego w „Forum Myśli Wolnej – Krakowski Magazyn Racjonalistów” Nr 8/9, Kraków 2001.
 
[4] Klemens Aleksandryjski „Stromata, czyli Kobierce pism filozoficznych dotyczących prawdziwej wiedzy”, Inst. Wydawniczy PAX, Warszawa. Rzeczony apologeta chrześcijaństwa potrafił interpretować nawet najprostsze stwierdzenia Jezusa z Nazaretu tak, jakby był za to swe nachalne wychwalanie proroków Izraela był skrycie opłacany przez silne w antycznej Aleksandrii „lobby żydowskie”: gdy w Ewangelii św. Jana, 10, 9, w przypowieści o ‘dobrym pasterzu’ Jezus mówi „Wszyscy, ilu przede mną przyszło, to złodzieje i zbójcy”, mając na myśli oczywiście ‘pasterzy’ Izraela (bo prac filozofów greckich, sądząc po Ewangeliach, Jezus po prostu nie znał), to Klemens pracowicie odwraca uwagę czytelników swych „Kobierców (bez)myśli”, od tej, powtarzającej się przecież we wszystkich Ewangeliach, krytyki przywództwa Izraela. Powyższe zdanie z Ewangelii Jana komentuje on sugestią, iż „Tymi ‘złodziejami i zbójcami’ mogli z pewnością być filozofowie helleńscy, którzy przed przyjściem na świat Pana (Jezusa) wykradli od Hebrajczyków pewne elementy prawdy”.
 
[5] Św. Augustyn „O nauce chrześcijańskiej” Ks. II, XL 60 – XLI 62, Inst. Wydawniczy PAX, Warszawa 1989.

http://de.groups.yahoo.com/group/kulturzentrum/message/1017

00:29, kultur , o kulcie Mammona
Link
czwartek, 26 kwietnia 2007
Grzegorz Niedźwiecki: Jeleniogórski Kluska

Grzegorz Niedźwiecki
58-506 Jelenia Góra
ul. Działkowicza 19
tel. 0697327557

Pan Adam Dudek, rolnik-przedsiębiorca budowlany z Jeżowa Sudeckiego, postanowił przed pięciu laty zainwestować w  gospodarstwo agroturystyczne,

a konkretnie w ośrodek rekreacyjny z parkingami, brodzikami dla dzieci i grilowiskami dla mieszkańców pobliskiej aglomeracji miejskiej, a zwłaszcza kilkudziesięciotysięcznego osiedla Zabobrze w Jeleniej Górze. Posiada odpowiednie tereny gruntów położone wokół pięknych stawów hodowlanych.

Przygotował projekt i przystąpił do rekultywacji gruntu, niwelowania terenu. Część nadwyżki ziemi wykorzystał do wzmocnienia pobliskiej skarpy (grobli), część oddał za darmo okolicznym rolnikom, a resztę wykorzystał dla polepszenia parametrów dziurawej jak ser szwajcarski gminnej drogi dojazdowej do przedmiotowych działek, wyręczając tym samym biednych urzędników.

Ci zamiast być wdzięczni społecznikowi, przeprowadzili kontrolę w dniu 28 sierpnia 2003 roku na przedmiotowym terenie i wykonali Operat pomiarowo-obliczeniowy ubytku mas ziemnych na terenie działek należących do państwa Stanisławy i Adama Dudków.

Skutkiem powyższego w dniu 14 stycznia 2005 roku Starosta Jeleniogórski wydał decyzję orzekającą wymierzyć panu Adamowi Dudkowi opłatę eksploatacyjną w wysokości 436.227,20 zł, z czego 60% należało wpłacić na konto Urzędu Gminy Jeżów Sudecki, a 40% stanowił ponoć dochód Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie. Żądano również w odrębnym postanowieniu zwrotu kosztów postępowania w kwocie 1.952 zł.

Decyzję merytoryczną wydano na podstawie, uwaga... ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. „Prawo geologiczne i górnicze” w związku z „wydobywaniem kopaliny bez wymaganej koncesji”, mimo iż „przedsiębiorcy” naszemu czynność ta nie przyniosła żadnej korzyści gospodarczej. Pominę w tym reportażu ilość „kopaliny”, jaką wyliczono niechcianemu biznesmenowi. Zaznaczyć jednak należy, że dla przedmiotowego terenu już dnia 12 listopada 2002 r. Wójt Gminy Jeżów Sudecki na wniosek państwa Dudków wydał decyzję o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu dla inwestycji agroturystycznej, polegającej na budowie trzech brodzików rekreacyjnych i grilowisk. W dniu 17 stycznia 2004 r. Starosta Jeleniogórski wydał zaś stosowne pozwolenie na budowę tej inwestycji nie warunkując w nim wykonania jakichkolwiek zobowiązań.

Pan Adam Dudek wstrzymał się jednak z inwestycją, bo nie wie czy stać go będzie na dokończenie jej i jakie niespodzianki czekają go jeszcze w przyszłości, a władze powiatu nie zamierzają odstąpić od egzekucji i przyznać się do błędu, bo określoną kwotę wpisały już ponoć do budżetu. Dla Starosty Jeleniogórskiego Jacka Włodygi nie ma znaczenia, że przedmiotem wydobycia było kruszywo naturalne, którego nie ujęto w załączniku do rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 18.12.2001 r. w sprawie stawek opłat eksploatacyjnych. Decyzje represyjne (przyp. wł.) z up. Starosty podpisał Dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska – Piotr Włodarkiewicz. W powyższych sprawach orzekał już na niekorzyść państwa Dudków Wojewoda Dolnośląski i Minister Środowiska, nie znajdując podstaw do uchylenia decyzji władz powiatu jeleniogórskiego. Po drodze trwały targi o przywrócenie terminów i o wznowienie postępowania, w efekcie czego Wojewoda Dolnośląski uchylił w całości decyzje, a Starosta wznowił postępowanie.

Uparty rolnik, nie życzył sobie żadnego operatu, ale był zmuszony zasięgnąć na własny koszt porady u profesorów Instytutu Nauk Geologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego. Dr hab. prof. Andrzej Solecki w opinii swej jednoznacznie podważył zasadność wydania decyzji Starosty Jeleniogórskiego w tej sprawie wskazując, że przywołana ustawa „Określa zasady i warunki wydobywania i ochrony kopalin ze złóż” i precyzuje, że „złożem kopaliny jest takie nagromadzenie minerałów i skał... których wydobywanie może przynieść korzyść gospodarczą”. W obszarze powołanych działek – pisze dalej prof. Solecki, który kilkakrotnie był wraz z ekspertem geologiem dr Wojciechem Śliwińskim na wizji lokalnej tego terenu – nie istnieje żadne złoże kopaliny, którą można by określić mianem kruszywa naturalnego, co więcej taka kategoria kopalin nie istnieje w świetle Rozporządzenia RM z dnia 2001.12.18 w oparciu o jakie naliczono wysokość opłaty. Stawka 0,46 zł za tonę, na którą powołano się przy wyliczeniach ma zastosowanie do piasku i żwiru i została zmieniona na 0,41 za tonę na mocy Rozporządzenia RM z dnia 2003.10.27. Pobrany do analizy materiał z wyrobiska o średnicy nie przekraczającej 50 m ma charakter niewysortowanego rumoszu skalnego silnie zailonego, gdzie udział frakcji żwirowej i piaszczystej nie przekracza kilku procent. Wynajęci przez pana Dudka eksperci w swojej opinii mają wiele innych zastrzeżeń dotyczących dokumentacji kartograficznej, metodologii obliczania kubatury, nie istniejących rzędnych terenu na załączonej mapie z 1979 r., braku innych wiarygodnych źródeł i nie uwzględnienie naturalnych procesów erozji na skutek zjawisk meteorologicznych (katastrofalna powódź z 1997 roku). Na nic się zdają opinie uniwersyteckich autorytetów, nasi lokalni „eksperci” i włodarze maja własne zdanie, albo interes w tej sprawie. Nawet mimo przeprowadzonych rozpraw administracyjnych z udziałem naukowców – Członków Komisji Zasobów Kopalin przy Ministrze Środowiska, którzy wytknęli rażące błędy w sztuce (niedokładny – interpolacyjny – charakter materiałów), niekompetencyjność geodety lecz geologa jako uprawnionego do sporządzenia dokumentacji mierniczo-geoplogicznej będącej podstawą decyzji i w ogóle nietrafność ocen zarówno pod względem prawnym i jak i geologiczno-merytorycznym – urzędnicy Starostwa trwają przy swoim.

Obecnie sprawa zawisła w Samorządowym Kolegium Odwoławczym w Jeleniej Górze, a niżej podpisany zawiadomił „górę”.

 

W okolicach Jeleniej Góry mamy kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset stawów hodowlanych i smażalni rybek. Ciekawe ilu z właścicieli musiało zapłacić frycowe za wykopanie dołów? Uważajcie też właściciele wszelkich budowli i domków jednorodzinnych, bo w myśl konstytucyjnej równości wszystkich wobec prawa, nie znacie dnia i godziny, kiedy możecie otrzymać rachunek (w wysokości osiemdziesięciokrotnej stawki opłaty eksploatacyjnej) za urobek kopaliny pod fundamenty.

Morał z tej bajki wydaje się banalny.

Dlaczego kraj nasz nie rośnie w siłę, a ludziom nie żyje się dostatniej? Bo mamy takich wójtów i starostów oraz, póki co, organy nadzoru i wymiar sprawiedliwości.

Grzegorz Niedźwiecki

Ps.

Pan Adam Dudek zna „Pakiet Kluski”, ale widzi w nim wiele niedoskonałości i opracował już własną koncepcję pakietu.

http://www.ropoiwzk.com/Interwencje/dudek/dudek.htm

13:44, kultur , Jelenia Góra
Link
Der SPD-Chef, Beck im „vorwärts“: „Schäuble gefährdet die Balance zwischen Freiheit und Sicherheit“

vorwärts 2/2007
Dateianhang: 'PDF'-Datei herunterladen - Wird in einem neuen Fenster angezeigt. (vorwärts 2/2007) vorwärts 2/2007


Zukunft verbaut - zur Armut verdammt

Titel: Bildung in Not
Porträt: Horst Ehmke wird 80
Junge Meinung: Fabian Teichmüller - Warum auch in Deutschland ein Mindestlohn notwendig ist
Ältestenrat: Georg Kronawitter - Extra-Steuer für große Vermögen
Frage des Monats: Kita-Pflicht für alle?

Dateianhang: 'PDF'-Datei herunterladen - Wird in einem neuen Fenster angezeigt. (Perteileben ) Perteileben 2/2007 - ohne Regionalteil


Der SPD-Chef im „vorwärts“: „Wir werden mit sehr klarer Position in die Gespräche mit der Union gehen“ – Beck macht deutlich, dass die SPD „für Koalitionskompromisse Grundsätze nicht aufgibt“ – Abgrenzung zur Union auch in der Wirtschafts- und Sozialpolitik – „Das ist unser Aufschwung“

Berlin, den 24.04.2007 – Der SPD-Vorsitzende Kurt Beck schlägt gegenüber dem Koalitionspartner in der Bundesregierung einen entschiedeneren Ton an. In einem Interview mit dem „vorwärts“, dem Monatsblatt für soziale Demokratie, erteilte Beck den Plänen von Innenminister Schäuble eine klare Absage.

„Was Herr Schäuble auf den Tisch gelegt hat, gefährdet die Balance zwischen Freiheit und Sicherheit.“ Bürgerliche Freiheiten dürften nicht aufs Spiel gesetzt werden. „Wir werden mit einer sehr klaren Position in die Gespräche mit der Union gehen“, kündigte Beck an. Dabei machte er die Grenzen sozialdemokratischer Kompromissbereitschaft klar: Er werde deutlich
machen, dass die SPD „für Koalitionskompromisse ihre Grundsätze nicht aufgibt“.

In der Wirtschafts- und Sozialpolitik setzt Beck ebenfalls auf eine Abgrenzung zur Union. „Wir werden nicht zulassen, dass die Machtbalance in der Wirtschaftswelt zu Gunsten der Arbeitgeber verschoben wird, wie durch das Zerschlagen von Flächentarifverträgen und der Mitbestimmung. Auch der Kündigungsschutz darf nicht ausgehebelt werden.“ Menschen, die einfachere Tätigkeiten ausüben, dürften nicht abgehängt werden. Deshalb wolle die SPD einen Mindestlohn. 

Den Wirtschaftsaufschwung reklamiert Beck als Verdienst seiner Partei. „Heute können wir selbstbewusst sagen: Es war die Politik der SPD und von Gerhard Schröder, die zu diesem Erfolg führt. Das ist unser Aufschwung. Daran muss man erinnern.“ Die Diskussion um die Agenda 2010 in der SPD sei zwar schwierig gewesen. „Aber ich bin stolz, dass die SPD sie intensiv geführt hat.“

Den vollständigen Text des Interviews finden Sie unter http://www.vorwaerts.de

----- Original Message -----

Sent: Tuesday, April 24, 2007 4:42 PM
Subject: PM Beck-Interview im vorwärts
http://www.vorwaerts.de/magazin/artikel.php?artikel=4947&type=&menuid=398&topmenu=359
02:26, kultur , BRD
Link
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy poza granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND