sobota, 30 sierpnia 2008
"Grundeinkommen - ein Kulturimpuls" von Daniel Häni und Enno Schmidt am Di 9. Sep. 12:00 – 14:00 BASEL
                
Was
Basel - "Grundeinkommen - ein Kulturimpuls" von Daniel Häni und Enno Schmidt. Vorführung für die Presse und Interessierte. Unter Anwesenheit von Sascha Liebermann ("Initiative Freiheit statt Vollbeschäftigung")
Wann
Di 9. Sep. 12:00 – Di 9. Sep. 14:00

Wo
Karte
Basel
Eingerichtet von
Sascha für Freiheit statt Vollbeschäftigung
Beschreibung

Reservationen bitte an: info@initiative-grundeinkommen.ch


Tuesday, Apr 03, 2007

Stefan Kosiewski: Bazwarunkowa Pensja Powszechna dla Polaka - zasadniczy dochód w Unii Europejskiej!

(188 downloads)  wysłuchaj

Download this episode / kliknij, wysłuchaj (6 min) ściągnij za darmo mp3  


Wiara w Jezusa zmartwychwstałego pozwala wierzyć w odzyskanie własności i wolności Narodu Polskiego.

Własność narodową Polaków, rozłożoną do 1939 roku między różne grupy społeczne, na mocy diabelskiego paktu narodowego socjalizmu z żydokomunizmem zaczęto wydzierać z polskich rąk. Zniewoleni i ograbieni Polacy mieli być tylko siłą roboczą w obozach pracy III Rzeszy i w syberyjskich gułagach. Diabeł miał krótko dwa oblicza: po 1945 roku żydokomuna kradła już jawnie polską ziemię, prywatne zakłady przemysłowe, toczyła wojnę o handel z Polakami.

Sierpień 1980 roku przyniósł Polsce marzenie o wolności i samorządności. Złoczyńcy żydokomunistyczni nie zamierzali jednak oddać Polakom władzy, ani pozbyć się swoich materialnych zdobyczy. Plemię żmijowe szatana odegrało przed światem groteskę narodowego pojednania w Polsce. Najpierw Służba Bezpieczeństwa wykreowała w okresie Solidarności tzw. radykałów, których następnie internowano po to, żeby element polski etnicznie wypędzić z kraju, lub zepchnąć w polityczny niebyt, a ze swoimi rewizjonistami i pseudokatolikami spotkać się w Magdalence, by odegrać farsę porozumienia okrągłego stołu.

Pod płaszczykiem pluralizacji, wielości partii politycznych i poglądów, dokonano grabieżczej prywatyzacji majątku Narodu Polskiego. Pod płaszczem globalizacji ulokował się w Polsce kapitał międzynarodowy, handel i przemysł. Wspólnicy światowi miejscowych złoczyńców.

Sojusz Wojskowy, wspólne agresje i plany militarne utwierdzają wzbogaconych tak oto złoczyńców w przekonaniu, że do utrzymania pozycji panów nad Polakami wystarczy już tylko powtarzać stare zaklęcie złodziejskie: zabrane będzie temu, który nie ma, a Mamon dołoży temu, który nakradł i ma.

Ne tylko dla rodziny Gierka, Jaruzelskiego, Kiszczaka i Urbana stworzony został system grabieży dokonanej w biały dzień na Narodzie Polskim. Hołota żydokomunistyczna to dzisiaj kilka milionów ludzi, które żyją na koszt zniewolonego Narodu Polskiego.

A Naród ten to ponad 30 milionów ludzi, którzy nie mają nic: żadnych mieszkań, żadnych domów na własność, żadnych akcji. 30 milionów Polaków, dla których ani żydokomuna ani Unia Europejska nie ma i nie będzie miała pracy, a sojusze wojskowe nie są w stanie wysłać ich wszystkich na wszystkie nawet fronty świata.

Tak samo jest w Czechach i na Słowacji, w Bułgarii, Rumunii, w Niemczech i wszędzie, gdzie tylko grabieżcze plemię szatana postanowiło zabrać, by zapanować.

Bóg chciał i zmartwychwstał. Naród też powstanie. Ten, który zabrał cudze nie jest właścicielem. Na własność posiadł tylko strach przed odebraniem zakumulowanego kapitału.

Tymczasem przedstawia się po dobroci
Plan odzyskania zagrabionego majątku Narodu Polskiego:

1. należy odebrać tym, co zagrabili i mają - nałożyć wysokie podatki na tych, którzy mają;
2. odzyskany majątek należy rozdać tym, którzy nie mają nic, bo ich ograbiono
- należy wprowadzić Pensję dla Polaka.

Nie jakiś zasiłek czymkolwiek uwarunkowany, ale niezbywalną, gwarantowaną przez państwo pensję umożliwiającą ludzką egzystencję w Polsce.
Nie można więc poprzestać na wpisywaniu do Konstytucji RP artykułu chroniącego życie każdego człowieka, gdyż państwo, które stoi na straży ochrony zagrabionej własności, musi zadbać też o to, żeby wywłaszczeni i ograbieni mieli za co godnie żyć.

Postulat pensji dla każdego obywatela w Unii Europejskiej nie jest rewolucyjny, nie zapowiada zmiany stosunków własności, dlatego krąży już po Europie i czas najwyższy na Polskę. Pora na hasło:
Wolność zamiast pełnego zatrudnienia.

Stefan Kosiewski
http://galeriapies.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?286140
http://sowa.beeplog.de/17379_286557.htm

http://sowa.mypodcast.com/200704_archive.html
22:53, kultur , Grundeinkommen
Link
środa, 27 sierpnia 2008
Ułatwienia dla Murzynów na rynku pracy, żeby ucieszyć bezrobotnych Polaków - antypolski rząd Donalda Tuska

 

Ułatwienia dla Murzynów na rynku pracy, żeby ucieszyć bezrobotnych Polaków

Resort pracy chce wprowadzić ułatwienia dotyczące zatrudniania cudzoziemców spoza UE na podstawie zezwolenia na pracę. Są one przewidziane w wysłanej już do konsultacji społecznych nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Dzięki temu może wzrosnąć liczba cudzoziemców pracujących w Polsce.

http://www.wykop.pl/link/89077/ulatwienia-dla-murzynow-na-rynku-pracy-zeby-ucieszyc-bezrobotnych-polakow

http://www.wykop.pl/ludzie/sowa-frankfurt

10:45, kultur , Warschau - EU - PL
Link
piątek, 15 sierpnia 2008
Za 20 dolarów miesięcznie można mieć pracownika w Bangladeszu
Od Chiny

Gazeta Prawna z 13 sierpnia 08 (nr 158) (...) Po igrzyskach olimpijskich wolne moce produkcyjne na pewno będą miały chińskie firmy budowlane. Możemy wykorzystać ten potencjał przy naszych przygotowaniach do Euro 2012. Można jednak szukać jeszcze tańszych pracowników. Firma Promoman ma wyłączność na sprowadzanie do Polski pracowników z Bangladeszu.

- Na razie jest u nas dwóch inżynierów, a niebawem przyjedzie do nich po 30 pracowników. Te brygady będą pracowały w jednej z firm budowlanych - mówi Michał Zieliński, prezes firmy Promoman. Każdy robotnik będzie zarabiał ok. 1,2-1,3 tys. zł miesięcznie przy średniej dla naszego budownictwa wynoszącej około 3,3 tys. zł. Robotnicy z Bangladeszu powinni być jednak zadowoleni, bo w ich 140-mln kraju bez pracy jest ok. 30 mln ludzi.

- Zainteresowanie ze strony polskich firm jest duże - mówi prezes Zieliński.

Niewykluczone, że niebawem pojawią się w Polsce pielęgniarki z Bangladeszu oraz pracownicy stoczni i hoteli. (...)



Biznes

Za 20 dolarów miesięcznie można mieć pracownika w Bangladeszu
 

Najniższe są płace w krajach afrykańskich, od 1 do 10 dol. miesięcznie, ale ryzyko inwestycji jest duże. W Chinach w ostatnim roku płace wzrosły o 10 proc. W Polsce pozapłacowe koszty płacy sięgają nawet 80 proc. zarobków.


[czytaj więcej]
 
01:04, kultur , Arbeitssklaverei
Link
środa, 13 sierpnia 2008
Unia Europejska dopłaca w Polsce do zatrudniania bez zezwolenia: Rosjan, Białorusinów, Mołdawian, Gruzinów i Ukraińców

Polacy nie mogą w RFN, a Gruzini mogą bez zezwolenia pracować w Polsce!



Unia Europejska przekupuje pracodawców w Polsce dopłatami za zatrudnianie bez zezwolenia na pracę: Rosjan, Białorusinów, Mołdawian, Gruzinów i Ukraińców. Naród Polski uzyska zastrzyk kilku milionów niewolników świeżej krwi, co pozwoli żydokomunistom na ukrycie się ze zdobyczami z PRL i prywatyzacji w RP po Magdalence.

gazetaprawna.pl:

  • Rząd chce ułatwić polskim firmom zatrudnianie obywateli Mołdowy i Gruzji. Ukraińcy, Rosjanie i Białorusini będą mogli pracować bez zezwolenia nawet przez dziewięć miesięcy. Eksperci uważają, że potrzebne są kolejne ułatwienia dla pracowników z państw Dalekiego Wschodu i Kazachstanu.

    Polskie firmy będą mogły zatrudniać Mołdowian i Gruzinów od sześciu do 12 miesięcy bez zezwolenia na pracę - dowiedziała się Gazeta Prawna. Resort pracy rozważa też wydłużenie z sześciu do dziewięciu miesięcy okres pracy bez zezwolenia dla Ukraińców. Eksperci pozytywnie oceniają te pomysły. Zwracają uwagę, że należy zliberalizować zatrudnienie cudzoziemców także z innych krajów i usprawnić wydawanie wiz dla pracowników ze Wschodu.
    Ułatwienia dla Ukraińców

    - Rozważamy dalsze otwarcie rynku pracy dla cudzoziemców spoza UE - mówi Czesława Ostrowska, wiceminister pracy i polityki społecznej.

    Dodaje, że trwają konsultacje międzyresortowe dotyczące wydłużenia okresu zatrudniania Ukraińców, Rosjan i Białorusinów bez zezwolenia na pracę z sześciu do dziewięciu miesięcy.

    Propozycja resortu pracy jest kolejnym krokiem liberalizującym zatrudnianie cudzoziemców ze Wschodu. Od 1 lutego tego roku mogą oni pracować w Polsce bez zezwolenia na pracę przez sześć miesięcy w ciągu kolejnych 12 miesięcy we wszystkich sektorach gospodarki. Wcześniej, od lipca 2007 r., mogli być zatrudnieni przez trzy miesiące. Resort pracy wprowadził bardziej liberalne przepisy, aby przedsiębiorcy, przede wszystkim z branży rolnej i budowlanej, bez zbędnych formalności związanych z uzyskaniem zezwolenia na pracę, mogli zatrudniać cudzoziemców.
    Pracownicy z Mołdowy

    Teraz na podobnych zasadach jak pracownicy z Ukrainy, Rosji i Białorusi, czyli bez konieczności uzyskiwania zezwoleń na pracę mieliby pracować u nas Mołdowianie i Gruzini.

    - Chcemy ułatwić dostęp do rynku przede wszystkim Mołdowianom, a następnie Gruzinom. W ciągu kilku miesięcy przygotujemy rozporządzenia umożliwiające takie rozwiązania - mówi Marcin Kulinicz, naczelnik w departamencie migracji MPiPS.

    Dodaje, że chodzi o umożliwienie obywatelom tych krajów wykonywania pracy bez zezwolenia na okres od sześciu do 12 miesięcy. Otwarcie rynku polskiego dla obywateli z tych dwóch krajów będzie elementem unijnego programu partnerstwo dla mobilności.

    - Program zakłada umożliwienie legalnego zatrudnienia w UE obywatelom wybranych krajów spoza Unii - mówi Marcin Kulinicz.

    Dotychczasowe zainteresowanie firm zatrudnieniem Mołdowian i Gruzinów jest niewielkie. W I połowie 2008 r. 614 Mołdowian i 39 Gruzinów pracowało w Polsce na podstawie zezwolenia na pracę wydawanego przez wojewodę.

    - Procedura ubiegania się o zezwolenie jest skomplikowana i czasochłonna. Firma musi przedstawić od 12 do 15 oryginalnych dokumentów z wielu instytucji - mówi Andrzej Korkus z East West Link.

    Dodaje, że firmy będą znacznie bardziej zainteresowane zatrudnianiem Mołdowian i Gruzinów, jeśli nie będą musiały starać się o zezwolenie na pracę dla nich.
    Wolne miejsca pracy

    Dotychczasowy napływ pracowników ze Wschodu nie zmienił jednak zasadniczo sytuacji na polskim rynku pracy. W I połowie 2008 r. pracodawcy złożyli w urzędach pracy 89,7 tys. oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy Ukraińcom, Rosjanom i Białorusinom. Liczba faktycznie zatrudnionych cudzoziemców ze Wschodu jest jednak znacznie mniejsza z powodu kłopotów z uzyskiwaniem wizy. Trwające obecnie nawet trzy miesiące procedury wizowe powodują, że efektywny czas pracy cudzoziemca skraca się do trzech miesięcy.

    - Podjęcie pracy przez cudzoziemca przestaje mieć w takiej sytuacji sens - mówi Józef Zubelewicz, prezes Erbudu.

    Mało prawdopodobne też, aby w II połowie roku firmy złożyły tyle oświadczeń co w I półroczu. Zaobserwowany ostatnio duży napływ głównie Ukraińców jest bezpośrednio związany z sezonem w rolnictwie i budownictwie.

    - Jesienią i zimą prawdopodobnie ich liczba zmniejszy się - mówi Marcin Kulinicz.

    Gdyby nawet przyjąć, że w tym roku będzie pracowało 180 tys. cudzoziemców ze Wschodu, to będą stanowić nieco więcej niż 1 proc. pracujących. W I kwartale 2008 r. pracowało w Polsce 15,5 mln osób.

    Z danych GUS wynika, że w I kwartale 2008 r. pracodawcy zgłosili do urzędów pracy zapotrzebowanie na 300 tys. pracowników. Janusz Grzyb, dyrektor departamentu migracji w MPiPS, ocenia jednak, że braki kadrowe są znacznie większe.

    - W budownictwie i rolnictwie sezonowym jest 400 tysięcy wolnych miejsc pracy - mówi.

    Sytuacji na rynku pracy nie zmieni znacząco również napływ pracowników z Mołdowy i Gruzji.


  • - Mołdowa liczy zaledwie 3,4 mln ludności. Gruzini pozostaną w domu, bo muszą bronić zagrożonej niepodległości kraju - mówi Andrzej Korkus.
    Pracownicy z Dalekiego Wschodu

    Jan Rutkowski, główny ekonomista w regionie Europy Centralnej Banku Światowego, uważa, że brak rąk do pracy wymusi znacznie większe niż dotychczas otwarcie się na pracowników spoza Polski. Wskazuje, że potrzebne są też zachęty dla cudzoziemców z innych krajów, m.in. z Dalekiego Wschodu i Kazachstanu.

    Zdaniem Mirosława Bienieckiego z Instytutu Spraw Publicznych Polska, żeby wygrać konkurencję o pracowników (imigrantów) z innymi państwami UE, musi wprowadzać ułatwienia proceduralne w ich zatrudnianiu.

    - Płacami nie wygramy, w wielu krajach unijnych cudzoziemiec zdecydowanie więcej zarobi niż w Polsce - mówi Mirosław Bieniecki.

    Autor: Paweł Jakubczak Wyślij e-mail

    Źródło: GP
    Artykuł z dnia: 2008-08-13, ostatnia aktualizacja: 2008-08-13 16:56

    Tekst znajdziesz na stronie: http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/30951,kilkaset_tysiecy_miejsc_pracy_czeka_na_cudzoziemcow.html

  • sowa-frankfurt (www)

17:39, kultur , Arbeitssklaverei
Link
Nadchodzi wielkie żarcie?
 
Od jakiegoś czasu wszyscy zachwycają się wzrastającą wartością
naszego złotego, który ostatnio „idzie w górę”, niemal z szybkością rakiety.
Polskojęzyczne środki masowego ogłupiania aż ślinią się od wizji
czekającego nas Eldorado, a im kłamliwszy „telewizorek”,
tym bardziej rozpływa się nad czekającymi nas wspaniałościami
.


Oto wartość dolara leci na łeb na szyję i tylko patrzeć, jak jedna złotówka będzie równa jednemu dolarowi. Słowem pod rządami Platformy Obywatelskiej jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej – a nawet super, hiper i w ogóle „raj na Ziemi”. Pan premier Donald Tusk też jest zachwycony wzrastającą wartością złotówki i, jak się wyraził (cyt. za PAP): Zdaniem premiera Donalda Tuska mocna krajowa waluta jest korzystna dla milionów Polaków, gdyż skutecznie broni przed inflacją. „Z punktu widzenia przeciętnej rodziny mocna złotówka jest skuteczną tarczą przeciwko drożyźnie. W takim kontekście mocny złoty jest korzystny dla milionów Polaków”.
Nie jestem aż tak wielkim ekonomistą jak pan premier, dlatego z pewną nieśmiałością chciałbym tylko przypomnieć wydarzenia z Argentyny, z 2004 roku, gdzie wyrażano podobne zachwyty wartością tamtejszej waluty, gdy nagle i niespodziewanie sprawa się rypła – mimo że tamtejsze peso wartością równe było dolarowi. Nagle nastąpił krach, zamieszki na ulicach, niszczenie hipermarketów, wojsko tłumiące zamieszki, a wartość ich waluty niespodziewanie stała się równa wartości papieru, na którym ją wydrukowano. Widać wyraźnie, że tamten wariant argentyński jest obecnie jakby przerabiany właśnie w Polsce i jakoś nikt nie chce słuchać przestróg innych ekonomistów, niż wytycznych pana Balcerowicza i jemu podobnych fachowców. To, co zrobiono w Polsce od czasu okrągłego stołu, jest, wypisz wymaluj, powieleniem „Argentyny”, gdzie też wszyscy cmokali na widok napływowego „dolara spekulacyjnego”. A gdy nagle miliardowi spekulanci wycofali swe dolary z rynku, wówczas nastąpił krach. Obecnie wartość argentyńskiego peso (po czterech latach od krachu) wynosi nie jeden dolar, ale ok.1/3 jego wartości. Pozwolę sobie przytoczyć fragmenty jednego z artykułów ekonomicznych z 2004r (pana M. Machaja) na temat Argentyny: (-).... Gdzie w takim razie Argentyna popełniła zasadnicze błędy? Odpowiedź jest prosta - prezydent uwierzył w to, że zaprzestanie drukowania pieniądza i prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych doprowadzą do prosperity. Popełniono przy tym zasadnicze błędy - na przykład w czasie prywatyzacji sektora telekomunikacyjnego podzielono kraj na strefę południową i północną. W jednej z nich siedmioletni okres monopolu (później przedłużony o trzy lata) otrzymała France Telekom, a w drugim hiszpańska Telefonica. Przypomina to wzorowanie się na polskim sposobie likwidacji państwowego monopolu, co nie oznacza likwidacji, a zamianę na monopol prywatny. W parze z tym powinna iść deregulacja, z której zrezygnowano, a która jest przecież fundamentem wolnorynkowych reform. Analogiczne błędy popełniono przy prywatyzacji sektora energetycznego i wodnego.
Podczas przeprowadzania zmian zapomniano o sile napędowej gospodarki - sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. (-)... Argentyna bez przerwy pożyczała pieniądze, od czasu do czasu kończące się jałmużną od Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Przez cały okres od pamiętnych kroków podjętych w 1991, nieustannie królowała biurokracja wraz z nieuniknioną korupcją, mocno osłabione były rządy prawa (-)... Do tego dochodzi sztywne prawo pracy, ciągle rosnące obciążenia podatkowe wraz z hulającymi wydatkami finansów publicznych, czyli standardowe problemy, z jakimi stykamy się w Polsce. Argentyna skopiowała hongkongski system walutowy, ale zapomniała o skopiowaniu całego systemu gospodarczego, który opiera się na szerokim obszarze wolności ekonomicznej, prowadzącej do bogactwa i rozwoju. (-)... niektórzy ekonomiści rozważają tylko i wyłącznie problem organizacji porządku monetarnego, tak jakby o sile gospodarki jakiegoś państwa decydowała tylko waluta, a nie kodeks pracy, wysokość obciążeń fiskalnych, stopień regulacji i gąszcz przepisów, wśród których muszą się poruszać przedsiębiorcy. Przypomina to... polską dyskusję na temat Rady Polityki Pieniężnej, która to dyskusja odwraca uwagę od rzeczywistych przyczyn obecnej krytycznej sytuacji. Zresztą w ogóle polska sytuacja pod wieloma względami przypomina argentyńskie problemy... (-)
Od wielu lat Gazeta Wyborcza rozpływa sie nad pewnym (jak go nazywa) filantropem o skali międzynarodowej, który jest przyjacielem pana Adama Michnika, i który jest super, hiper i w ogóle jest wspaniały. Ten wspaniały i genialny filantrop nazywa się Gerge Soros. Kim jest ten przyjaciel „Gazety Wyborczej”? W internecie można znaleźć informację, że : George Soros to genialny spekulant finansowy. Sławę przyniosła mu tzw. „Czarna Środa” w 1992 r. kiedy to sprzedał pakiet funtów, wart ponad 10 miliardów dolarów. Skutkiem tej transakcji było zmuszenie Banku Anglii do wycofania funta z mechanizmu wymiany walut. Soros zarobił na tej operacji ok 1,1 miliarda dolarów! Został nazwany człowiekiem, który złamał Bank Anglii. Ze względu na działania nazywano go ekonomicznym zbrodniarzem wojennym, ale dużo kasy wydaje na fundacje i cele charytatywne, więc tak do końca trudno jest go ocenić”. Przyznacie Państwo, że trzeba być jednak niezłym spryciarzem, aby w jedną noc obrobić Bank Anglii na ponad jeden miliard dolców. Od lat pan Soros bardzo interesuje się finansami Polski. Co nie zapowiada nic dobrego, a w obliczu tak nagłego wzrostu wartości złotówki, wyraźnie widać, że nadchodzi WIELKIE ŻARCIE i ktoś kombinuje, by się obłowić na Polsce i Polakach.
Jakiś czas temu pisałem, że z początkiem roku, ktoś śmignął naszym graczom giełdowym blisko sto pięćdziesiąt miliardów złotych i nikt nie chce się przyznać, kto został obrobiony. Jeszcze niedawno w Polsce była dosyć spora rezerwa walutowa, w wysokości 30 miliardów dolarów – którą bardzo interesował się choćby pan Andrzej Lepper. Teraz słychać, że nagle ta rezerwa wyparowała. Czy ktoś wie, kto nam śmignął te 30 miliardów dolców? Podobnie jeszcze niedawno w telewizjach reklamowały się przeróżne fundusze emerytalne, które jak zapewniały: tylko wystarczy kupić ich akcje, a pieniądze będą nam spadać z nieba, i walić do nas drzwiami i oknami. Teraz nagle okazało, się, że nie tylko akcjonariusze tych reklamowanych funduszy wyszli na tych zapewnieniach jak „Zabłocki na mydle”, ale już wkrótce nie będzie z czego wypłacać w Polsce emerytur. Ciekawe dlaczego?
W ogóle tak sprawy akcji, jak i sama gra na giełdzie jest bardzo ciekawym zajęciem i na pewno dającym wiele adrenaliny jej graczom. Aby nieco zobrazować Państwu, na czym to polega, cofnijmy się o wiele lat wstecz, do czasów Napoleona Bonaparte, gdy dokonano ciekawej operacji giełdowej, która nieco przypomina obecną sytuację w Polsce. Otóż przed decydującą bitwą Napoleona pod Waterloo decydowały się także losy potęgi gospodarczej ówczesnej Anglii. Gdyby wówczas Napoleon wygrał, wtedy „Anglia byłaby na kolanach”, zostałaby zmarginalizowana jako potęga gospodarcza i skończyłoby się jej królowanie na morzach. Na giełdzie w Londynie wszyscy maklerzy z drżeniem serc oczekiwali wieści z kontynentu. W grze giełdowej najważniejsze są informacje (podobnie jak obecnie), a wówczas nie było jeszcze telefonów, radia czy innych wspaniałości obecnej łączności informacyjnej. Wówczas wiadomości przesyłano czy to konno, czy za pomocą znaków widocznych pomiędzy punktami obserwacyjnymi. Stąd to, co obecnie można dowiedzieć się w ciągu ułamku sekundy – wówczas trwało wiele dni czy godzin. Wtedy też w Londynie znalazł się biznesmen, który znanymi sobie sposobami potrafił sprawić tak, że tylko on pierwszy i jedyny w Londynie wiedział o wyniku bitwy pod Waterloo, a cała reszta graczy giełdowych tę wiadomość otrzymała (chyba) godzinę później. Gdy otrzymał wiadomość o klęsce Napoleona, natychmiast nakazał swym maklerom (uwaga!) .... sprzedawać wszystkie posiadane akcje! Zrobiła się niebywała panika, gdyż taka szybka i natychmiastowa wyprzedaż wskazywała, że Napoleon zwyciężył i w tej sytuacji akcje angielskich firm nic nie będą warte. W Londynie rozpętało się istne piekło, ludzie sprzedawali wszystkie akcje, jakie posiadali, a co gorsza, nikt nie chciał kupować żadnych papierów wartościowych. Wtedy ten sam biznesmen, drugiej części swoich maklerów nakazał kupować wszystkie akcje, jakie były do kupienia. Na ten widok wszyscy rzucili się na kupujących dobroczyńców i każdy, kto mógł, wręcz prosił się o odkupienie od niego bezwartościowych akcji. Gdy już sprzedaż na londyńskiej giełdzie się uspokoiła, sprzedano wszystko, co było do sprzedania i za śmieszne pieniądze, kupiono wszystko, co było do kupienia, wtedy nadeszła wiadomość prawdziwa, że Napoleon przegrał, a gospodarka Anglii jest potęgą w świecie. Oczywiście wszyscy gracze giełdowi wpadli w rozpacz, gdyż zostali ogoleni do zera. A w tym samym momencie rodzina Rothschildów stała się najbogatszą na świecie.
Od czasów Napoleona zasady gry giełdowej do dzisiaj pozostały niezmienne, choć może nieco bardziej wyrafinowane. W Polsce od czasu „okrągłego stołu” bardzo dobrze funkcjonują zasady systematycznego „golenia” Polaków, którzy często wierzą we wszystko, co podają im media. A później (nie tylko) gracze budzą się „z ręką w nocniku”. I takich to delikwentów, także na giełdzie, określa się jako „płotki” - których pożerają rekiny. Być może wszystko wskazuje na to, że właśnie nadchodzi wielkie żarcie. A być może jest to tylko opowiastka i „spiskowa teoria dziejów”. Być może. Pożyjemy, zobaczymy.

http://www.echogmin.com.pl/drukuj.php?id_artykul=1519
03:04, kultur , o kulcie Mammona
Link
sobota, 02 sierpnia 2008
and the forced laborers who were deported to the factories of the REIMAHG. The dissertation is part of a historical project

Sklavenarbeit

----- Original Message -----
Sent: Friday, August 01, 2008 4:03 PM
Subject: Re: Slovakian Prisoners of War at Kahla/ Kleindembach, Germany

Dear Mr. Bartuschka
Thanks for Your letter. I am very sorry but main subject of our Organization are only things victims of communist regime and specially victims of Stalinists terror - system Gulag. That’s the reason because we have not any documents about REIMAHG.
I sent your letter to my friend in Pollen Mr. Stefan Kosiewsky, he lives in Frankfurt and publicized Magazine SOWA, and perhaps he can help you. There are some organizations in Slovakia such as Slovenský zväz protifašistických bojovníkov, which can help you.
I send the enclosure -address this organization. (File word)
With best regard
 
Frank Bednar
Chairman of  
World association of former political prisoners
Marc Bartuschka  wrote / napísal(a):
Dear Mrs.
Dear Mr.

I am greeting You. I write to You because I want to ask for help from Your organization. My name is Marc Bartuschka. I am a historian (Magister Artium) at the University Friedrich-Schiller, Jena, in Germany.
I am working now on my dissertation about the fascist aircraft-factory-group “Reichsmarschall Hermann Göring” (REIMAHG) and the forced laborers who were deported to the factories of the REIMAHG. The dissertation is part of a historical project, supported by the cultural ministry of Thuringia. My doctor-father is Prof. Dr. Jürgen John from the university Jena. I am also working in close connection to the memorials of Buchenwald and Dora-Mittelbau. My final goal is a scientific examination about the REIMAHG and especially her victims, the forced laborers. I am also interested in questions about the German culprits and the structures that created the REIMAHG.

My topic makes it necessary to search after information about the Slovak National Uprising 1944, and this make it necessary to contact You, because I have heard You may have information which are important for me. I was informed during my research, that Your organization may have information which could help me. Please let me short explain what the subject of my search is.

The REIMAHG was a group of planed factories with a main factory at Kahla and minor factories at Krölpa and Kamsdorf, all in Thuringia, German. The group was created in the beginning of 1944 with the final target to produce large numbers of jetfighters in the underground. All the factories of the REIMAHG were created by forced labor. Only Kahla was half complete when the war was over, the minor factories did not start with production. At Kahla, some 20 jetfighters were created and lifted off. The major backbone of the new factory-group was the semi-state “Wilhelm Gustloff Foundation”, a huge group of weapons and ammunition factories. Leader of the foundation was the Gauleiter of Thuringia, Fritz Sauckel. He was also “Generalbevollmächtigter für den Reichsarbeitseinsatz”, and in this position the man who organized the deportation of millions of forced workers into Germany.
Up to 15.000 foreign forced laborers had to work for the REIMAHG, around 12.-13.000 at Kahla. German prisoners had to work in small numbers at Kahla too. It is confirmed, that at Kahla around 1.000 of the foreign forced laborers died because of hard work, disease or brutal force. The real numbers of fatalities seem to be much higher, but is not clear (some speculations speak of up to 5 or 6.000 fatalities, others of between 2.000 and 2.800). The numbers of killed people at the minor factories seem to be smaller, but also there several of the forced laborers (mainly people from Poland and the Soviet Union) died.

I want to ask You if You perhaps can help me, because there were also Slovak Prisoners of War as forced workers near Kahla. After The Slovak National Uprising, the Germans deported around 1.300 to 1.400 Slovak Prisoners of War as forced laborers to Kahla. Most of them were located at the so called “Kriegsgefangenenlager Kleindembach” (POW-Camp Kleindembach), which was, according to the Museum of the Slovak National Uprising a part of Stalag (Stammlager) VIII A. In contrast to this information, I was informed from the Slovakian Ministry of Defense, that the camp was part of Stalag IC C Bad Sulza, a main POW-Camp in Thuringia with many smaller external camps on places were prisoners were forced to work. This seem to be correct, because there were smaller camps of this Stalag in the region even before the creation of the REIMAHG (for example for French Prisoners).
Kleindembach himself was a small village near Kahla. The Slovaks stayed at Kahla only a short time, from late 1944 to mid-April 1945, when the camps were liberated by the Americans. But as far as it is known, they suffered very much under the cruel conditions and were treated in a very inhuman way by the watchmen. It is confirmed that in this few months between 120 and 150 Slovaks died, one report to the Slovakian Ministry of Defense but the number even as high as over 170. Most of the victims died because of diseases and hunger, but some were even killed by force. The real number of Slovak victims may be even much higher, but it is difficult to confirm definite numbers. Many of the killed people were not reported with nationality, and many seem not to be reported at all. Also the Germans drive many of the prisoners – and the Slovaks were among them – out of the camps short before liberation, and it is reported, that the watchmen murdered during this “evacuation”-mar
ches people who can’t walk further.
 
A lot of material and documents about the REIMAHG, the camps and the prisoners was destroyed at the end or after the war. It is difficult for me to find the necessary information.
The life and the death of the forced workers is a very important aspect in the history of the REIMAHG – I think the most important. So information about their daily life, their origin and their fate are very important for my study. I want to show a complete picture about their daily life, how they lived so near to death, how they realized their fate and how they survived. Of course I am hoping to find in this way also information about the people who were killed at Kahla. My interest touches questions about housing, clothing and food. I am interested to know how the German and foreign watchmen and the other people from the staff of the camps act, and how the civilians act.
Until now, there is so far as I know no comprehensive publication about the REIMAHG and the different groups of victims. The modern German and English publications did not pay so much attention about the forced workers, what is, in my eyes, a deficit.

Because of that I want to ask You, if Your organization could perhaps help me. So I want to ask You if You could tell me, if You have information about the POW-Camp Kleindembach/ Stalag VIII A or IX C Bad Sulza or about Slovak forced workers for the REIMAHG/ Kahla. Or perhaps You could tell me, who may could help me further. I want also ask You, if You could perhaps tell me, which historian maybe could know more about this subject. Did You know if there are any publications that may help me? It would be very kind if You could help me with some information or with contact to people who examine the fate of the forced workers at the REIMAHG. Do You know if there are memories (published or not) of former Prisoners who could perhaps give me information? Such memories or reports would be very, very important for me, because until now very few is known about their daily life. Did Your organization perhaps own memories or reports from survivors? Would it be possible to get copies of
 such material? Such information would be very interesting for me.
Also I would be interested in any list or documents about the prisoners, the fatalities and the survivors, because it is hard to find information about them in Germany.

But also a main question is, if Your organization could help me to contact people who survived Kahla. Until now I was not able to contact an association of former Slovakian Prisoners of War/ Forced Workers. But I was told that You are the right address for my research and that You may have contact with Slovakian survivers.

I was so happy that I could sent some questions to some other former victims of the REIMAHG, people from Belarus, Belgium, Italy, Poland, and the Ukraine. It would help me very much if I would able to contact also Slovakian survivors to examine the fate of this group of (in Germany) almost forgotten victims of fascism.

I would be very glad if You could find the time to send me an answer. If there is the possibility to find information, please tell me, so that I could discuss further steps. Of course I would quote any information with the source, and I would never hide how much You help me. If the search after information cause costs for You (for copies, postage or so on) I of course could compensate that in necessary.

It would be very kind if You could find the time to answer me. I am sorry that I did not speak Your language, so I write in English and German.
 
You could contact me via e-mail bjarni@gmx.de

My address is: Marc Bartuschka
Theobald-Renner-Straße 36
07747 Jena
Germany

With the best wishes and kindly regards

(Marc Bartuschka) Jena, 30.07.2008
http://groups.google.de/group/sowa-frankfurt/browse_thread/thread/3139128ecb8eec7?hl=pl
00:56, kultur , REIMAHG
Link
Zakładki:
EU-Fotos
FREUNDE - PRZYJACIELE
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATUR
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE - UNSERE
POLONIA i Polacy poza granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND